Jakie Wy brutalne! :D ---> ,,Jak wyląduje w szpitalu to obetnę mu jaja......."
______________________________________________________
Widziałam te cholerne światła, a zaraz potem poczułam ból. Zostałam popchnięta, ktoś na mnie wpadł. Sturlałam się z tym kimś do rowu. Oh, to Harry.
- Czyś ty zwariowała?!
- A ty? Mogło Cię potrącić to auto!
- Ciebie też!
- Koniec!
- Okej!
- Okej!
Zachowujemy się jak dzieci, ale co zrobisz.. nic nie zrobisz. Leżę pod nim, a on na mnie podpierając się trochę na rękach. Wpatrując się sobie w oczy oddychamy nierówno. Czuję, że jestem cała mokra od trawy. On ma kilka źdźbeł we włosach, więc mu je wyciągam. Chłopak trzepocze włosami na wszystkie strony pozbywając się przy okazji z nich piasku i innych liści.
- Możesz ze mnie wstać?
Szybko się podniósł i wyciągnął w moją stronę rękę. Nie przyjęłam gestu, tylko wydostałam się z rowu i przeszłam przez tą ulicę, na której prawie mnie potrącono. Podbiegłam do drzwi i dotarło do mnie, jak wielką jestem kretynką. One się same nie otworzą z tej strony, a nie mam przy sobie kluczy!
Usiadłam na schodkach przed domem i gapiłam się na swoje buty. Rodzice znów sobie gdzieś pojechali, więc trochę tu posiedzę. Było cicho, lecz usłyszałam nagle kroki. Uniosłam lekko wzrok i zobaczyłam długie nogi zbliżające się w moją stronę, żeby potem obok mnie usiąść.
- Dlaczego nie wejdziesz do środka?
- Bo jestem głupia. - popatrzył zdziwiony, a ja wywróciłam oczami i powiedziałam mu, dlaczego nie mogę wejść do środka.
- Mhmmm.
No co ty nie powiesz..
- To jedź do mnie.
- Nie.
- Bo?
- Bo nie chcę spędzać z Tobą czasu.
- Co ja Ci takiego zrobiłem, co?! - uniósł głos.
- Okłamałeś mnie.
- Kiedy? Skończyłem z nią, nie rozumiesz? Przestań być zazdrosna, do cholery!
- Nie jestem zazdrosna! Po co miałabym być, skoro nawet nie jesteśmy razem! - teraz to ja krzyknęłam.
- I może w tym właśnie jest problem, co? Że nie jesteśmy razem.
Zamilkłam, nie wiedziałam, na prawdę nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po chwili ciszy, postanowiłam jednak coś dodać.
- Dla mnie to problem. Całujesz mnie, przytulasz, mówisz do mnie kochanie, słoneczko i tak dalej. Zachowujesz się, jakbyśmy byli razem. Jesteśmy przyjaciółmi, a ty zachowujesz się, jakbyś był moim chłopakiem. To strasznie mylące, Harry.
- Wiem.
- Co? - zapytałam trochę zszokowana.
- Wiem, że to mylące. Wiem, że przyjaciele się tak nie zachowują, ale może złamalibyśmy to? Stwórzmy taką nową przyjaźń, co?
- Myślę, że nie jest to dobre.
- Diana..
- Wiesz.. wydaje mi się, że ty chcesz mnie tylko zaciągnąć do łóżka, co nie?
Nie odpowiedział, wiedziałam..
- Tak myślałam.
- Nie, nie chcę Cię przelecieć, ani zaciągnąć do łóżka. Chciałbym się z Tobą kochać, a to różnica.
CO?
- E..e
Nawet nie czekał na moją odpowiedź, tylko złapał mnie za rękę i zaprowadził na stację kolejową. Czekaliśmy około dwadzieścia minut w kompletnej ciszy, na pociąg. Wsiedliśmy do niego, kupił nam bilety.
Zapamiętać: Oddać kasę za bilet.
Znaleźliśmy miejsca i usiedliśmy obok siebie. Ludzie patrzyli na nas trochę z ukosa, pewnie dlatego, że leżeliśmy niedawno w rowie pełnym skoszonej trawy. Nie zwracałam na to większej uwagi, gdyż patrzyłam przez całą drogę w okno i obserwowałam rzeczy za szybą. Po trzech godzinach byliśmy w Londynie. Tu jest pięknie. Pamiętam, jak Harry powiedział, że zabierze mnie na London Eye. Pewnie byłoby fajnie, gdyby nie to, że jestem na niego zła.
Może i nawet wściekła. Podeszliśmy pod duży, biały dom. Wyciągnął klucze i otworzył drzwi wciągając mnie do wnętrza domu. Bardzo ładnego zresztą. Kazał mi usiąść na kanapie, kiedy spojrzałam w okno okazało się, że zaczęło padać. Wrócił po chwili z jakimiś ubraniami. Dał mi najmniejsze krótkie spodenki, jakie miał - tak powiedział - i biały t-shirt. Zabrałam te rzeczy i zaprowadził mnie do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w te rzeczy.
Włosy podsuszyłam ręcznikiem i niepewnie wyszłam z łazienki. Potem on też wziął prysznic i wrócił do salonu. Siedziałam na kanapie i wgapiałam się w różne obrazy, a także zdjęcia powieszone na ścianach.
*Jeśli chcecie, możecie włączyć piosenkę nr. 22 z listy. Myślę, że pasuje idealnie do tej sytuacji.*
Fotografie oprawione w grafitowe ramki przedstawiały małego chłopca i dziewczynkę. Chłopiec miał dziurki w policzkach, a dziewczynka wysoką kitkę. Na jednej, albo dwóch stoi z nimi jeszcze jakaś kobieta. To pewnie mama Harry'ego i jak się domyślam jego siostry. Tak wnioskuję z tych zdjęć, no bo po co mu by były zdjęcia przedstawiające obcych ludzi? Ale dlaczego na żadnym z nich nie ma ojca? Jest, tylko na jednym obok pięknej, czarnowłosej kobiety stoi jakiś mężczyzna. Trzyma na rękach tą dziewczynkę, a kobieta trzyma Harry'ego.
Urocze zdjęcie, naprawdę. Wszyscy są na nim tac uśmiechnięci i szczęśliwi.
- Trzymaj. - podał mi kubek z ciepłą herbatą.
Wzięłam go od niego i posunęłam się. Usiadł obok i tak sobie siedzieliśmy. W bardzo krępującej ciszy.
- To ty, prawda? - zapytałam w końcu.
- Na zdjęciach? Tak, to ja. Obok mnie moja siostra, ta w fioletowej koszulce.
- A to twoja mama - powiedziałam podchodząc i wskazując palcem na kobietę trzymającą syna.
- Tak.
- A to tata?
W tym momencie szklanka wypadła mu z rąk i rozbiła się na podłodze. Wszystkie jego mięśnie spięły się, a rysy jego twarzy nie były łagodne. On był wściekły. Na mnie?
- Zrobiłam coś? - zapytałam speszona.
- Nigdy więcej nie pytaj o mojego ojca. - powiedział i wyszedł z salonu kierując się w stronę schodów.
Usłyszałam potem tylko trzask drzwi. Stałam w osłupieniu jeszcze przez chwilę, a potem z wyrzutami sumienia posprzątałam szkło z paneli. Zrobiłam sobie kilka ran, ponieważ ręce mi się trzęsły. Jestem zdenerwowana, a szkło w rękach nie pomaga. Wyrzuciłam odłamki, a resztę starłam ręcznikiem papierowym. Po szkle i rozlanej cieczy nie było śladu. Owinęłam sobie papierem poprzecinaną w trzech miejscach dłoń i usiadłam z powrotem na kanapie. Siedziałam, myślałam, czekałam.
Nie mogę tak, przecież. Wstałam i poszłam po schodach na górę. Zapukałam do drzwi jego sypialni. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale i tak weszłam do środka. Zamknęłam za sobą cicho drzwi, zobaczyłam, ze leży na łóżku. Tyłem do mnie, obrócony w stronę dużego okna. Podeszłam i usiadłam na brzegu niesamowicie wygodnego mebla. Patrzyłam tak na niego przez chwilę. Słyszałam jak ciężko oddycha. okrążyłam łóżko i ukucnęłam przed nim. Jego oczy były przepełnione złością, ale także trochę smutkiem. Były zaszklone. Złapałam go za rękę i kciukiem delikatnie gładziłam wierzch jego dużej dłoni.
- Przepraszam. - szepnęłam i czułam, jak moje oczy robią się mokre.
Nienawidzę ranić innych, a w tym przypadku chyba to zrobiłam.
- To ja powinienem Cię przeprosić. Muszę zacząć panować nad złością. Pewnie Cię wystraszyłem. Przepraszam...
- Nic się nie stało. - powiedziałam i położyłam się obok niego.
- Co zrobiłaś w rękę?
- Jak sprzątałam szkło, to.. samo jakoś tak się zrobiło.
- Boże, nie musiałaś tego robić, Diana.
- Chciałam jakoś pomóc. Niepotrzebnie pytałam o Twoją rodzinę, ja przepraszam, Harry...
- Przestań. Oglądałaś tylko zdjęcia.
- Mogę Ci zadać jedno pytanie?
- Jedno.
- Dlaczego tak zareagowałeś, jak zapytałam o Twojego tatę?
- Nie chcę o tym rozmawiać.
- Okej. - podniosłam jego rękę i nałożyłam ją na moją szyję. Wtuliłam się w niego i tak leżeliśmy.
Może i nawet wściekła. Podeszliśmy pod duży, biały dom. Wyciągnął klucze i otworzył drzwi wciągając mnie do wnętrza domu. Bardzo ładnego zresztą. Kazał mi usiąść na kanapie, kiedy spojrzałam w okno okazało się, że zaczęło padać. Wrócił po chwili z jakimiś ubraniami. Dał mi najmniejsze krótkie spodenki, jakie miał - tak powiedział - i biały t-shirt. Zabrałam te rzeczy i zaprowadził mnie do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w te rzeczy.
Włosy podsuszyłam ręcznikiem i niepewnie wyszłam z łazienki. Potem on też wziął prysznic i wrócił do salonu. Siedziałam na kanapie i wgapiałam się w różne obrazy, a także zdjęcia powieszone na ścianach.
*Jeśli chcecie, możecie włączyć piosenkę nr. 22 z listy. Myślę, że pasuje idealnie do tej sytuacji.*
Fotografie oprawione w grafitowe ramki przedstawiały małego chłopca i dziewczynkę. Chłopiec miał dziurki w policzkach, a dziewczynka wysoką kitkę. Na jednej, albo dwóch stoi z nimi jeszcze jakaś kobieta. To pewnie mama Harry'ego i jak się domyślam jego siostry. Tak wnioskuję z tych zdjęć, no bo po co mu by były zdjęcia przedstawiające obcych ludzi? Ale dlaczego na żadnym z nich nie ma ojca? Jest, tylko na jednym obok pięknej, czarnowłosej kobiety stoi jakiś mężczyzna. Trzyma na rękach tą dziewczynkę, a kobieta trzyma Harry'ego.
Urocze zdjęcie, naprawdę. Wszyscy są na nim tac uśmiechnięci i szczęśliwi.
- Trzymaj. - podał mi kubek z ciepłą herbatą.
Wzięłam go od niego i posunęłam się. Usiadł obok i tak sobie siedzieliśmy. W bardzo krępującej ciszy.
- To ty, prawda? - zapytałam w końcu.
- Na zdjęciach? Tak, to ja. Obok mnie moja siostra, ta w fioletowej koszulce.
- A to twoja mama - powiedziałam podchodząc i wskazując palcem na kobietę trzymającą syna.
- Tak.
- A to tata?
W tym momencie szklanka wypadła mu z rąk i rozbiła się na podłodze. Wszystkie jego mięśnie spięły się, a rysy jego twarzy nie były łagodne. On był wściekły. Na mnie?
- Zrobiłam coś? - zapytałam speszona.
- Nigdy więcej nie pytaj o mojego ojca. - powiedział i wyszedł z salonu kierując się w stronę schodów.
Usłyszałam potem tylko trzask drzwi. Stałam w osłupieniu jeszcze przez chwilę, a potem z wyrzutami sumienia posprzątałam szkło z paneli. Zrobiłam sobie kilka ran, ponieważ ręce mi się trzęsły. Jestem zdenerwowana, a szkło w rękach nie pomaga. Wyrzuciłam odłamki, a resztę starłam ręcznikiem papierowym. Po szkle i rozlanej cieczy nie było śladu. Owinęłam sobie papierem poprzecinaną w trzech miejscach dłoń i usiadłam z powrotem na kanapie. Siedziałam, myślałam, czekałam.
Nie mogę tak, przecież. Wstałam i poszłam po schodach na górę. Zapukałam do drzwi jego sypialni. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale i tak weszłam do środka. Zamknęłam za sobą cicho drzwi, zobaczyłam, ze leży na łóżku. Tyłem do mnie, obrócony w stronę dużego okna. Podeszłam i usiadłam na brzegu niesamowicie wygodnego mebla. Patrzyłam tak na niego przez chwilę. Słyszałam jak ciężko oddycha. okrążyłam łóżko i ukucnęłam przed nim. Jego oczy były przepełnione złością, ale także trochę smutkiem. Były zaszklone. Złapałam go za rękę i kciukiem delikatnie gładziłam wierzch jego dużej dłoni.
- Przepraszam. - szepnęłam i czułam, jak moje oczy robią się mokre.
Nienawidzę ranić innych, a w tym przypadku chyba to zrobiłam.
- To ja powinienem Cię przeprosić. Muszę zacząć panować nad złością. Pewnie Cię wystraszyłem. Przepraszam...
- Nic się nie stało. - powiedziałam i położyłam się obok niego.
- Co zrobiłaś w rękę?
- Jak sprzątałam szkło, to.. samo jakoś tak się zrobiło.
- Boże, nie musiałaś tego robić, Diana.
- Chciałam jakoś pomóc. Niepotrzebnie pytałam o Twoją rodzinę, ja przepraszam, Harry...
- Przestań. Oglądałaś tylko zdjęcia.
- Mogę Ci zadać jedno pytanie?
- Dlaczego tak zareagowałeś, jak zapytałam o Twojego tatę?
- Nie chcę o tym rozmawiać.
- Okej. - podniosłam jego rękę i nałożyłam ją na moją szyję. Wtuliłam się w niego i tak leżeliśmy.
____________________________
I jak? Podoba się?
Nie będę pisać, że np. 20 kom = next.
Chcę po prostu, żebyście pisali w komentarzach swoje opinie. To tyle, dziękuję. x
Biedny Harry ;< Ciekawe co zrobił jego ojciec :)
OdpowiedzUsuńJeju myślałam,ze coś się już stanie Dianie a tu taka niespodzianka:D
OdpowiedzUsuńI to,ze Harry zabrał ją do siebie aww.
Ostatnim gifem mnie rozłożyłaś,jest taki uroczy aww
Życzę weny i czekam na nexta
@NIallfollowsme
Świetnie piszesz ;) oby tak dalej
OdpowiedzUsuńAww, jaki słodki rozdział. Czekam na następny ;3
OdpowiedzUsuńCzekam na next ☺
OdpowiedzUsuńBoże mega ♡
OdpowiedzUsuń:) xxxx
OdpowiedzUsuńGenialny ! Czekam na next @zuziatrawiska
OdpowiedzUsuńSwietne :)
OdpowiedzUsuńhahahahaha :D ,,Jak wyląduje w szpitalu to obetnę mu jaja......." kto to napisał? od razu mi się humor poprawił!
OdpowiedzUsuńRozdział jest super! Ja już się szykowałam na wypadek, że ona w szpitalu wyląduje, a tu taka niespodzianka! Ciekawa jestem co się stało, że Harry nie chce rozmawiać o ojcu. Ale one będzie miała przypał, za to, że pojechała do Londynu, a rodzice nic o tym nie wiedzą.
Równiez, uwazam, że 22 pasuje do tamtej sytuacji.
Dziękuje za dodanie 10 do listy :D
Czekam z niecierpliwością na następny rozdział, Życzę weny, Ily ♥ @ojda_ojda
Boziu. Tak nie mohę się doczkeaćm #sowa
OdpowiedzUsuńŚwietny blog. Czytam od początku. Jezu ciekawe czemu on tego ojca tak nie lubi i nie chce o nim rozmawiać.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Pozdrawiam
Obserwowanie za obserwowanie ?
http://dyaara.blogspot.com
Gghhahaha świetny rozdział a ten sam początek xddd
OdpowiedzUsuń