Ostatnie dni były dziwne. Wiadomość, że Liam jest moim bratem totalnie mnie zmieniła. Mnie i relacje, które zbudowaliśmy między sobą. Czasami mam ochotę go pocałować, ale wtedy dociera do mnie, że nie mogę. On ma chyba tak samo..W każdym bądź razie jakoś dajemy radę. Mieszkam w swoim mieszkaniu chociaż moi rodzice zaproponowali mi, żebym mieszkała u nich. Moi rodzice - jak dobrze móc to powiedzieć - są najlepsi na świecie. Pewnego dnia oglądaliśmy zdjęcia i widziałam Liama bez bokserek w wannie. Co prawda miał trzy-cztery latka, ale mniejsza o to haha. Potem zobaczyłam swoje zdjęcie od razu, po urodzeniu. To było jedyne zdjęcie, jakie mieli. Opowiadali mi o tym, jak mnie szukali i nie obyło się bez łez.
- Nie, dzięki.
- Okej maluszku.
- Masz w łeb.
- Grozisz mi?
- No raczej, nie inaczej. - wystawił mi język i rzucił we mnie poduszką. Menda.
Rzuciłam w niego i rozpoczęliśmy wojnę na poduszki.
- Dzieci! Przestańcie, bo coś zepsujecie!
Przestaliśmy w kilka sekund.Spojrzałam zła na Liama, który nie mógł przestać się śmiać.
- Wyglądasz.. jak.. - mówił przez śmiech.
- Zniszczyłeś mi fryzurę. - jęknęłam poprawiając włosy.
- Koniec tego. Liam do sklepu miałeś iść.
- Tak, tak.
Po osiemnastej wróciłam do siebie, Liam też. Pisaliśmy ze sobą i muszę stwierdzić, że mam najlepszego brata na świecie. Wszystko między nami okej, ale nigdy nie zapomnę tego, że kiedyś byliśmy razem. Taa...
Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kolację.
Zjadłam wszystko i wypiłam do końca herbatę. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Zaczęłam oglądać Przyjaciół. To już chyba klasyka. Świąteczny odcinek akurat leci. Fajnie, lubię święta. Swoją drogą, to za kilka miesięcy kończę szkołę i bardzo się z tego cieszę.
Kogo niesie o tej godzinie? Wstałam i podeszłam do drzwi, które już chwilę potem otworzyłam.
Mogłam się tego spodziewać? No właśnie chyba nie.
- Czego nie zrozumiałeś w zdaniu ,,Zmarnowałeś swoją szansę, Harry"?
Kiedy próbuję jakoś zejść z łóżka on owija swoje ramię wokół mojej tali i podbierając się na jednej ręce siada i sadza mnie sobie na kolanach.
Kiedy się wyrywam on zacieśnia uścisk powodując, że sztywnieję. Spuszczam głowę, a on dwoma palcami przekręca ją tak, żebym patrzyła mu w oczy. Sytuacja powtarza się jeszcze kilka razy, aż nagle wybucha.
- Spójrz na mnie! - krzyczy, a ja aż podskakuję przez ton jego głosu.
Nigdy nie był aż tak wściekły, przynajmniej nie widziałam go takiego.
- Puść mnie.. - szepnęłam słabo, kiedy ścisnął moje biodra.
Tam miałam jeszcze pozostałości, po tym, co robił mi Edward, czyli mój "ojciec". Moje oczy robiły się cięższe, a bolało coraz bardziej.
Kiedy Harry zorientował się, że sprawia mi ból natychmiast mnie puścił, a ja opadłam na łóżko. Zwinęłam się w kłębek, a on nie wiedział, co zrobić. Leżałam tak chwilę, a on gładził moje plecy. Było to przyjemne, ale chciałam, żeby on już poszedł.
Wzięłam głęboki oddech i podniosłam się, do pozycji siedzącej. Poprawiłam włosy i załozyłam jeden kosmyk za ucho.
- Czego ty ode mnie chcesz? - wyszeptałam podnosząc wzrok.
- Ciebie. - powiedział najnormalniej w świecie.
- Harry wyjdź, proszę Cię wyjdź.
- Nie zrobię tego.
- Zadzwonię po po
- Nie zrobisz tego. - stwierdził pewny siebie.
- Nie zrobię, jeśli wyjdziesz.
- Wysłuchaj mnie.
- Ja już wysłuchałam za dużo. Zobaczyłam też za dużo.
- Kendall jest
- Twoją dziewczyną? - wtrąciłam mu.
- Nie, ona jest
- Dziewczyną do łóżka?
- Diana..
- No co? Skoro nie, to kim ona dla Ciebie jest.
- To znajoma, tylko znajoma.
- To fajnie. Teraz wyjdź.
- Ja i ty wiemy, że tego nie chcesz.
- Skąd możesz wiedzieć czego chcę, co? - prychnęłam.
- Bo Cię znam.
- Nie, nie znasz.
- Przestań.
- To ty przestań. Daj mi spokój ja już za dużo wycierpiałam. Chcesz mnie dobić? Śmiało, dawaj.
- Wiem i przepraszam za to. To nie miało tak być.
- Tyle to ja wiem.
- Naprawdę chciałem się z Tobą spotkać, ale miałem tyle na głowie. Musiałem wysyłać papiery na uczelnię. Czekałem na odpowiedź, byłem kłębkiem nerwów.
- I miałeś Kendall w dodatku.
- Przestańmy o niej mówić. Ona się nie liczy. Nigdy nie zastąpi Ciebie, nigdy nie będzie taka jak ty. Nigdy nie będzie lepsza.
- Skoro tak, to dlaczego wtedy, jak dzwoniłam..
- Byłem po imprezie, byłem pijany. Ona nie jest ważna. Liczysz się tylko ty, tylko musisz w to uwierzyć, musisz mi uwierzyć..
- A ty co myślisz, że Ci wierzę? Po tym, co widziałam?
- Myślę, ze jesteś wkurzona.
- To dobrze myślisz.
- Myslę też, że za mną tęskniłaś.
- Myślisz jeszcze lepiej.
- Naprawdę tęskniłaś?
- Taak.. Bardzo. Było mi smutno i przykro, bo.. sam rozumiesz. Chyba domyślasz się, jak mogłam się poczuć kiedy zobaczyłam Was..
- Tak. I przepraszam za to. Usiądziesz?
- Mhm. - Wdrapałam się na Jego kolana.
- Fajnie Cię znowu mieć tak blisko.
- Przepraszam za to, że wyrządziłem Ci krzywdę. I psychiczną i fizyczną.. dzisiaj. Przepraszam.
- Pewnie tego pożałuję, ale wybaczam Ci.
- Noski na zgodę?
- Nie mam pięciu lat. - zachichotałam i pociągnęłam nosem.
- Tylko nie płacz. No dalej..
- Nie-e. - potarł swoim nosem mój z kilka razy z obu stron na zmianę, a ja uśmiechnęłam się do siebie.
________________________________
Cześć i czołem.
Ten jest dłuższy, a tak mi się przynajmniej wydaje. Pod ostatnim rozdziałem było tylko 9 komentarzy. Nie zależy mi tylko i wyłącznie na nich, ale spójrzcie:
Jest różnica, prawda? Wiem, ze ciągle zrzędzę, ale komentarze mnie naprawdę bardzo motywują. Kiedy je czytam, to normalnie ciesze się, jak małe dziecko! :D
Btw. Wszyscy znów kochają Harry'ego? Haha. x



