* po przeczytaniu zostaw komentarz.
Lezelismy na lozku, sluchac bylo tylko nasze niezbyt rowne oddechy. Nie chcialam go juz o nic pytac. Jego glowa spoczywala spokojnie na moim brzuchu, a ja gadzilam jego wlosy. Krople deszczu glosno uderzaly o zewnetrzny parapet, a co jakis czas slychac bylo grzmot pioruna.
- Harry?
- Tak?
- Chcialabym wrocic. Rodzice mnie zabija.
- Zostan ze mna. Potrzebuje Cie. - wymamrotal w moj brzuch.
- Jeszcze godzine, potem wyjezdzam. Oddam Ci kase.
- Nie chce jej, chce Ciebie. Tutaj, teraz, zawsze.
Teraz to juz totanie mnie rozlozyl na lopatki. I co ja mam mu odpowiedziec? Siedzi taki smutny na tym lozku i patrzy na mnue tymi swoimi zielonymi oczami, ktore sa bez watpienia najpiekniejszymi, jakie w zyciu widzialam i czeka na to, co powiem
O ile powiem. bo nie mam zielonego, a nawet rozowego pojecia, co mam mu odpowiedziec. Z jednej strony jest osoba, ktora mnie rani, a z drugiej.. jest osoba, na ktorej bardzo mi zalezy. I co teraz..
- Harry.. ja nie wiem, co mam Ci odpowiedziec.
- Jesli nie chcesz nie mow nic, zrozumiem.
Lezelismy na lozku, sluchac bylo tylko nasze niezbyt rowne oddechy. Nie chcialam go juz o nic pytac. Jego glowa spoczywala spokojnie na moim brzuchu, a ja gadzilam jego wlosy. Krople deszczu glosno uderzaly o zewnetrzny parapet, a co jakis czas slychac bylo grzmot pioruna.
- Harry?
- Tak?
- Chcialabym wrocic. Rodzice mnie zabija.
- Zostan ze mna. Potrzebuje Cie. - wymamrotal w moj brzuch.
- Jeszcze godzine, potem wyjezdzam. Oddam Ci kase.
- Nie chce jej, chce Ciebie. Tutaj, teraz, zawsze.
Teraz to juz totanie mnie rozlozyl na lopatki. I co ja mam mu odpowiedziec? Siedzi taki smutny na tym lozku i patrzy na mnue tymi swoimi zielonymi oczami, ktore sa bez watpienia najpiekniejszymi, jakie w zyciu widzialam i czeka na to, co powiem
O ile powiem. bo nie mam zielonego, a nawet rozowego pojecia, co mam mu odpowiedziec. Z jednej strony jest osoba, ktora mnie rani, a z drugiej.. jest osoba, na ktorej bardzo mi zalezy. I co teraz..
- Harry.. ja nie wiem, co mam Ci odpowiedziec.
- Jesli nie chcesz nie mow nic, zrozumiem.
***
- Uwazaj na siebie.
- Przeciez jestem pod domem.
Odwiozl mnie swoim sportowym samochodem pod samiuski dom i nie musialam sie tluc pociagiem.
- Pogadamy wieczorem. - bardziej stwierdzil, miz zapytal, ale niech mu bedzie.
- Okej. Uwazaj, jak bedziesz jechal.
- Ktos tu sie martwi - zasmial sie.
Zromilam go wzrokiem, a on tylko poszerzyl swoj usmiech.
- Oj, no chodz tu.. - przyciagnal mnie do siebie.
Wtulilam sie w niego, uwielbiam to. Pocieral reka moje plecy, a druga glaskal po glowie. Jest slodki, musze to przyznac.
- Bede jechal ostroznie.
- Obiecujesz?
- Obiecuje - powiedzial i pocalowal mnie - Trzymaj sie kasiężniczko. - puscil mi oczko i podszedl do samochodu.
- Ty tez, Harry.
Usmiechnal sie pieknie i wsiadl do srodka. Po chwili odjechal i juz go nie bylo. Poczulam dziwna pustke, ale szybko minela, gdy uslyszalam glos ojca.
- Do domu, juz. - warknal gosno, a ja bez slowa weszlam do domu. Uslyszalam trzask drzwi wejsciowych. No to kazanie czas zaczac.
- Gdzie jasnie pani Diana byla cala noc?
- U kolegi.
- Nie wiedzialem, ze kolegow sie caluje.
- Uwazaj na siebie.
- Przeciez jestem pod domem.
Odwiozl mnie swoim sportowym samochodem pod samiuski dom i nie musialam sie tluc pociagiem.
- Pogadamy wieczorem. - bardziej stwierdzil, miz zapytal, ale niech mu bedzie.
- Okej. Uwazaj, jak bedziesz jechal.
- Ktos tu sie martwi - zasmial sie.
Zromilam go wzrokiem, a on tylko poszerzyl swoj usmiech.
- Oj, no chodz tu.. - przyciagnal mnie do siebie.
Wtulilam sie w niego, uwielbiam to. Pocieral reka moje plecy, a druga glaskal po glowie. Jest slodki, musze to przyznac.
- Bede jechal ostroznie.
- Obiecujesz?
- Obiecuje - powiedzial i pocalowal mnie - Trzymaj sie kasiężniczko. - puscil mi oczko i podszedl do samochodu.
- Ty tez, Harry.
Usmiechnal sie pieknie i wsiadl do srodka. Po chwili odjechal i juz go nie bylo. Poczulam dziwna pustke, ale szybko minela, gdy uslyszalam glos ojca.
- Do domu, juz. - warknal gosno, a ja bez slowa weszlam do domu. Uslyszalam trzask drzwi wejsciowych. No to kazanie czas zaczac.
- Gdzie jasnie pani Diana byla cala noc?
- U kolegi.
- Nie wiedzialem, ze kolegow sie caluje.
Wielu rzeczy nie wiesz.
Mialam taka ochote mu to powiedziec, ale ugryzlam sie w jezyk.
- Nie odpowiadaj. Masz luz do konca wakacji. Od wrzesnia masz zakaz na wychodzenie z domu, telewizor i internet. Bierzesz sie za nauke i gowno mnie obchodzi, czy tego chcesz, czy nie. Niedlugo zdajesz mature, a potem na studia. Po studiach praca w mojej firmie.
- Nie zapomnij kupic mi habitu i zarezerwowac miejsca w zakonie.
Mialam taka ochote mu to powiedziec, ale ugryzlam sie w jezyk.
- Nie odpowiadaj. Masz luz do konca wakacji. Od wrzesnia masz zakaz na wychodzenie z domu, telewizor i internet. Bierzesz sie za nauke i gowno mnie obchodzi, czy tego chcesz, czy nie. Niedlugo zdajesz mature, a potem na studia. Po studiach praca w mojej firmie.
- Nie zapomnij kupic mi habitu i zarezerwowac miejsca w zakonie.
W tym momencie poczulam bol. Goraco rozeszlo sie po moim lewym poiczku, za ktory momentalnie sie zlapaam. Lzy zebraly sie w moich oczach, ale nie pozwoilam im wyplynac. Zmrugalam kilka razy i spojrzalam na kogos, kto nazywa aie moim ojcoem, ale w moich oczach wlasnie stracil to miano.
Stałam w osłupieniu przez jakieś dwie minuty, a potem poszłam do swojego pokoju. Siedziałam na łóżku i patrzyłam tępo w ścianę. Nie mogę uwierzyć, że to zrobił. Mój tata. Osoba, z którą kiedyś spędzałam każdą wolną chwilę.

,, - Diana, kochanie chodź do tatusia. - powiedział wysoki mężczyzna i rozłożył swe ramiona. Maleńka dziewczynka podbiegła i zatopiła się w nich. Podniósł ją do góry i okręcił się z nią kilka razy wokół własnej osi. Mała śmiała się głośno i wymachiwała rączkami. Potem postawił ją na ziemi, a ona postawiła dwa kroki i upadła, przez to, że przed chwilą "wykonała" dużo obrotów w powietrzu. Jej ojciec zaśmiał się wesoło i pomógł córce wstać. Podał jej swój mały palec, a blondwłosa dziewczynka chwyciła go swą maleńką dłonią."
Zaczęłam płakać, przez to wspomnienie. Wtedy tego nie robiłam, wtedy.. zawsze się śmiałam, nigdy nie płakałam. Tylko raz, czy dwa, kiedy zdarłam kolana, bo uczyłam się jeździć na rowerze. Pamiętam, jak miałam dziesięć lat, jechaliśmy samochodem...
,, - Wiesz, że zastrzeliłbym każdego, kto zrobiłby Ci krzywdę? Jesteś moim oczkiem w głowie. - powiedział i pocałował jej policzek."
W tym wypadku musiałby popełnić samobójstwo, ponieważ skrzywdził mnie. I fizycznie i psychicznie. Wycierałam co chwila nowe łzy. Na dworze zrobiło się ciemno, a ja usłyszałam charakterystyczny dźwięk.. Ktoś dzwoni na skype. Harry! Matko boska, myśl czym zakryjesz ten policzek.. Włosy. Bingo!
Nacisnęłam zieloną słuchawkę i po chwili ukazał mi się Harry. Siedział na kanapie w salonie.
- Dobry wieczór.
Nie wiem, czy taki dobry..
- Dobry wieczór. Widzę, że dojechałeś cały i.. zdrowy? - zaśmiałam się, ale od razu tego pożałowałam, ponieważ ból policzka nasilił się, a moja twarz wykrzywiła się w bólu. Z ust wydobyło się syknięcie.
- Wszystko w porządku?
- Tak, pewnie, wszystko okej.
- Nie prawda, mówisz szybko, jak kłamiesz. No ale niech Ci będzie.
Tak łatwo odpuścił?
- Straszne korki były. I jeszcze padać zaczęło. Cholernie mnie to wkurza. Najgorsze połączenie. Korki plus ulewa. A u Ciebie jak?
- Okej. - wzruszyłam ramionami. - Nie chcę iść do szkoły. - zmieniłam szybko temat, bo widziałam, ze chce coś powiedzieć.
- Pamiętam te pamiętne czasy. Och szkoła.
- Jesteś starszy tylko o rok, więc nie pyskuj mi tu. - pogroziłam mu palcem.
- Bo co?
Odpowiedź ,,Bo gówno" aż sama się cisnęła na usta, ale nie powiedziałam tego. Samokontrola, haha.
- To Twój kot na tym zdjęciu? - zapytał i wskazał palcem na coś za mną.
Obróciłam się puszczając swoje włosy.
- Co masz na policzku?
- To Twój kot na tym zdjęciu? - zapytał i wskazał palcem na coś za mną.
Obróciłam się puszczając swoje włosy.
- Co masz na policzku?
__________________________________
Hello.
Przepraszam za błędy, ale początek pisałam na telefonie.
Zresztą chyba widać, bo nie ma tam np. ą, ę, ć, ż itd.
12 kom = NEXT
jsdala czekam na następny xx
OdpowiedzUsuń@_Dysiaaa
Jak jej ojciec mógł ją uderzyć?Szkoda mi jej bardzo ;_;
OdpowiedzUsuńJej jestem ciekawa jak Harry zareaguje na to.
Życzę natchnienia :) x @NIallfollowsme
Już mie wk*rwił ten ojciec ;-; Ciekawi mnoe reakcja Harry' ego i wgl dalsze losy sytuacji xd Życzę weny ;* @szkielko2013
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział! Czekam na więcej x
OdpowiedzUsuńŻal mi Diany,i jeszcze wkur..zył mnie jej ojciec @zuziatrawiska
OdpowiedzUsuńJaki Harry tu jest słodki :) świetny rozdział, czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńCzekam na next xddd
OdpowiedzUsuńCo za sku**wysyn z tego ojca! Jak tak można?! I to córce?
OdpowiedzUsuńDziewczyno, na twoim miejscu bym uciekała z domu, zeby zrobić ojcu na złosć xD
Ciekawa jestem, jak Harry zareaguje.
Rozdzial jest fajny! Czekam z niecierpliwoscią na następny! Bardzo się cieszę, ze tak szybko dodajesz. Życzę weny! @ojda_ojda
No nie moge.. Nie wytrzymie
OdpowiedzUsuńJak ojciec może się tak zachować? To okropne
OdpowiedzUsuńChce juz nowy <3 xxxx
OdpowiedzUsuńMyśle że rozdzialy powinny być dłuższe. :) ale i tak sa swietne :)
OdpowiedzUsuń