- Uwielbiam tak z tobą leżeć.
- Ja z tobą też, ale puść mnie już.
- Nie..
- Harry, proszę.
- Kochanie.. - Zaczął całować moją szyję.
- Jeśli mnie kochasz puść mnie.
- Kocham cię najbardziej na świecie, ale nie puszczę.
- Ugh.. - Opadłam na łóżko.
- Nie złość się, bo złość piękności szkodzi.
- Nie jestem piękna, więc mi nie zaszkodzi.
- Musisz tak mówić? Jak moja córka też będzie po sobie tak jechać, to chyba się zabije.
- Jaka córka?
- No nasza, a czyja inna?
- Ja nie jestem w ciąży.
- Wiem.
- Chciałbyś mieć ze mną dzieci? - Zapytałam zaskoczona.
- Bardzo. A ty nie?
- Sama nie wiem. Niby tak, ale..
- Nie chcesz mieć dzieci?
- Nie powiedziałam tego.
- Ale pomyślałaś.
- Właśnie, ze nie. Dlaczego jesteś zły?
- Bo ja chcę mieć dzieci. Sam sobie ich nie zrobię..
- Czyli jesteś ze mną tylko dla dzieci? - Prychnęłam. - Wiesz, co? Mam dość. - Powiedziałam i owinełam się kołdrą wychodząc z łóżka.
Poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Łzy wymieszały się z wodą, a ciało zrobiło się ciepłe pod wpływem temperatury.
Zaczęłam masować ramiona żelem limonkowym, ale nagle poczułam dużo dłonie na brzuchu. Wystraszyłam się, ale po chwili dotarło do mnie, że znam tego gościa.
Taak. Zignorowałam go i dalej się myłam. Zaczęłam wmasowywać szampon we włosy i zamknęłam oczy, żeby nie szczypało.
On też zaczął masować moje włosy. Owszem, było to przyjemne, ale jestem na niego zła. Jak on mógł tak do mnie powiedzieć?
- Myszko, przecież wiesz, że nie o to mi chodziło. - Całował moją szyję.
- Jasne.
- Mysiu.. Chodziło o to, że ty też jesteś potrzebna, żeby kiedyś tutaj - dotknął mojego brzucha - powstał dzidziuś. Przepraszam, nie miałem tamtego na myśli.
Przytulił mnie od tyłu, a ja poczułam jego męskość na moim pośladku. Faceci.
- To jak będzie? - Zapytał gładząc moje prawe biodro.
- Nie wiem, panie Styles. - Wiem, że go to podnieca.
- Pomóc Ci jakoś podjąć decyzję wybaczenia mi, czy też nie?
I w tym momencie wszedł we mnie gwałtownie od tyłu, a z moich ust wydostał się krzyk, ponieważ nie byłam na to gotowa. Przyparł mnie do zimnych płytek na ścianie, a moje ciało pokryła tak zwana gęsia skórka.
1 stycznia
- Nie denerwuj się, będzie dobrze i na pewno cię polubią.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Cóż.. kobieca intuicja? - Zaśmiałam się i złapałam go za rękę.
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi, a serce podskoczyło mi do gardła. Denerwuję się. Otworzyła moja mama.
- Cześć, mamo. - Powiedziałam i puściłam jej oczko.
To taki nasz znak porozumiewawczy. Ona wie o co chodzi.
- Cześć córuś.
- Dzień dobry. - Powiedział Harry i mocniej ścisnął moją rękę. Denerwuje się, wiem to.
- Dzień dobry, Harry. Wejdźcie. - Pokazała gestem ręki.
Przekroczyliśmy próg domu i zobaczyłam tatę przy stole. Uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć.
- Dzień dobry. - Powiedział Hazz.
- Dzień dobry.
Usiedliśmy przy stole, a mama podała obiad, czyli łososia z kurkami i makaronem. Uwielbiam te danie, jest genialne.
- Naucz się to gotować. - Szepnął mi na ucho Harry, kiedy moi rodzice wynieśli talerze.
- Umiem już. - Cmoknęłam go w policzek, a on pogłaskał moje udo.
Ogólnie, to Harry wygląda tak słodko, kiedy się stresuje i jest nieśmiały, a także niewinny. Zupełne przeciwieństwo nas wczoraj pod prysznicem. Skarciłam się za tę myśl od razu. Jako mogę myśleć o takich rzeczach przy rodzinnym obiedzie? Nie wiem, naprawdę, ale to przez mojego idealnego chłopaka.
- To co dzieci? Oglądamy jakiś film?
Popatrzyliśmy na siebie z Harry'm i jednogłośnie stwierdziliśmy, że tak. Włączyliśmy Jasia Fasolę. Uśmiałam się do łez i co chwila zanurzałam głowę w koszuli Harry'ego.
Moja mama siedziała z moim tatą i robiła to samo. Śmiech Harry'ego jest taki fajny. Chyba jeszcze nigdy wcześniej nie śmiał się tak głośno. Nie licząc tego, jak go łaskotałam po udach. Wtedy kwiczał, haha. Oglądaliśmy, śmialiśmy się i dobrze spędzaliśmy już ten właściwie wieczór. Jest po dziewiętnastej, a za oknem ciemno zupełnie tak, jakby było po północy.
Nagle do domu wpadł zdyszany Liam. Stanął przy komodzie i oparł się na kolanach ciężko oddychając zupełnie, jakby przed chwilą przebiegł jakiś maraton.
- Wiem, kto zabił Kate. - Wysapał.
KONIEC.
__________________________________________
Cześć!
To już koniec Better Nothing. Myślę, że nie zabijecie mnie w komentarzach za takie oto zakończenie.
Chciałam, żeby było ciekawie tak na koniec. Jesteście ciekawi? Jeśli tak, to zapraszam na część drugą, która już powstała. Dodany został wstęp. x
Część druga: Mirrors.

