niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział trzeci.

* po przeczytaniu zostaw komentarz.

W ciągu ostatniej godziny organizatorka tego całego czegoś przyszła do naszego domku chyba z cztery razy, co było dość irytujące, ponieważ nie jesteśmy już małymi dziećmi. Po dokładnym przeglądzie domku stwierdziłyśmy, że przeżyjemy tydzień. Dowiedziałyśmy się też, że do jutra mamy spokój. Nie będziemy musiały nic robić. Mamy się poznać i jakoś dogadać, co trudne nie było, bo Kate jest bardzo fajna. Dowiedziałyśmy się o sobie kilku rzeczy. Mianowicie obie mamy po siedemnaście lat, lubimy te same kolory, obie nie mamy rodzeństwa i jesteśmy jedynaczkami oraz lubimy tych samych wykonawców. Aktualnie jest po dwudziestej drugiej, czyli po ciszy nocnej. Mam wrażenie, że ktoś tu nie rozumie pojęcia cisza nocna.
Ktoś, czyli większość uczestników tego obozu. Wyjrzałam przez okienko i zobaczyłam jakiś chłopaków i dziewczyny.Palili, ponieważ nad nimi unosił się dym papierosowy. Jak można palić to świństwo? Chwilę później zobaczyłam jakąś kobietę, która zaczęła ich wyzywać.
Nic sobie nie robili z jej uwag i ignorowali ją dalej. Do czasu, kiedy zawołała jakiegoś Max'a. Krzyknęła i udało mi się usłyszeć jego imię. Chwilę później ujrzałam bardzo dobrze zbudowanego mężczyznę, który chyba wzbudził u nich respekt, bo w jednej chwili całe to towarzystwo rozeszło się do swoich domków. Zasłoniłam zasłonę i usiadłam na kanapie.

Diana. <3
Kate leżała na dole łóżka piętrowego i robiła coś w swoim telefonie. Siedziałam i wzdychałam, no bo co innego miałam robić. Nie mogłam nawet na Twittera wejść. Ludzie, pomocy.. Zrobiłam się głodna. Wiem, że nie powinno się jeść na noc, ale tak na prawdę to nie jadłam od rana i jeśli czegoś nie skonsumuję, to chyba padnę na podłogę. Poszłam do kuchni. Kilka szafek, zlew, malutka lodówka. Otworzyłam białe drzwiczki i od razu uderzył we mnie chłód z wnętrza lodówki. Przyjemne uczucie, nawet bardzo. W domu, mama zawsze zwracała mi uwagę, gdy stałam długo przy otwartej lodówce. Twierdziła, że mam jej nie wietrzyć.
W jej środku dojrzałam dwie litrowe butelki wody i to by było na tyle. Trzeba zrobić zakupy. Z tego co wiem, to rano wszyscy jemy śniadanie, około szesnastej obiad. Kolacja? Nie mam pojęcia, ale prawdopodobnie we własnym zakresie. Wyciągnęłam butelkę i nalałam sobie trochę wody do szklanki. Wzięłam kilka łyków zimnej wody opróżniając tym samym szklankę. Umyłam ją i odłożyłam. Wróciłam na kanapę. Usiadłam jakoś dziwnie, a ona się rozsunęła. Zaczęłam ją rozkładać i wyszło na to, że jest to kanapa rozkładana! A co za tym idzie, nie będę musiała spać na piętrowym łóżku. Bingo! 
- Co robisz? - zapytała Kate odrywając się na chwilę od ekranu swojego telefonu.
- Zabieram kołdrę i poduszkę.
- Po co?
- Kanapa jest rozkładana.
- Żartujesz? - poderwała się z łóżka i dwoma krokami przeszła do salonu.
- Śpię po lewej! - powiedziała, a raczej krzyknęła uradowana.
- O..okej - odparłam zdziwiona otwartością mojej współlokatorki.
Czyli wychodzi na to, że będziemy razem spać. Pościeliłyśmy kanapę i usiadłyśmy na niej. Chciałam włączyć telewizję, ale dopiero po chwili przypomniało mi się, że jej nie mamy. A niech to! Oparłam brodę o kolana i kołysałam się w przód i w tył.

- Diana, słyszysz to? - szepnęła Kate.
- Co?
- No to - podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na nią.
- Chwila - ktoś zaczął pukać w nasze drzwi.
- Matko... - zakryłam usta dłonią.
Pukanie powtórzyło się jeszcze dwa razy, a potem usłyszałyśmy ciężkie kroki i zobaczyłyśmy cień za zasłoną. Ktoś stał przed naszym oknem i wpatrywał się w nie. A jak to jakiś gwałciciel?
Hałasy po chwili ustały, a my nie mogłyśmy zasnąć. Byłyśmy za bardzo przerażone. Siedziałyśmy opatulone kołdrami jeszcze jakieś dwie godziny. W pewnym momencie zauważyłam, że Kate zasnęła i mimo tego, że się bałam postanowiłam iść w jej ślady i położyłam się spać.

Następnego dnia zostałyśmy obudzone dość brutalnie. Ktoś zaczął chodzić po obozowisku i trąbić na trąbce. To jest jakieś wojsko, przecież! Przetarłam oczy dłońmi i ziewnęłam cicho. Obróciłam się w lewą stronę i zobaczyłam blond włosy wystające znad kołdry. Po chwili wyłoniła się zaspana Kate.
- Dzień dobry.
- Czeeść - jęknęła.

Strój Kate.

Chyba jest tak samo niewyspana jak ja.Wyszłam z łóżka i wyciągnęłam z szafy jakieś ubrania i do tego buty. Włosy rozczesałam, zrobiłam przedziałek i rozdzieliłam je na pół opuszczając po obu stronach szyi. Zrobiłam delikatny makijaż. Najchętniej nie robiłabym go w ogóle, ale chcę jakoś wyglądać prze około trzydziestoma ludźmi. A może ich jest jeszcze więcej, nie wiem. Kątem oka zobaczyłam Kate. Od razu stwierdziłam, że ma inny styl niż ja. Założyła podarte w kolanach spodnie, bluzkę, kilka czarnych bransoletek, glany. Czarne. Długie włosy zostawiła rozpuszczone, lekko jej się falowały. Zdziwiło mnie to, że nałożyła na powieki tak ogromną ilość czarnego cienia. Przecież wczoraj go nie miała. A może to było tak specjalnie? I dopiero dziś pokaże swoją 'prawdziwą twarz'?

- Co?
- Nic, nic.
- Chodzi ci o mój makijaż? Nakładam tyle cienia, bo lubię.
- Przepraszam.
- Spoko, nic się nie stało.
Kiedy byłyśmy naszykowane, to opuściłyśmy domek i podeszłyśmy do grupy ludzi. Wszyscy w złych nastrojach, przecież w końcu siódma rano jest. Moje oczy co chwila się zamykały i myślałam, ze zaraz opadnę na trawę. Wyszła ta sama kobieta z czarnymi włosami, co wczoraj.
- Dzień dobry.
- No dalej, odpowiedzcie - powiedziała po chwili.
Wszyscy równo, chórem odpowiedzieliśmy. Zastanawiam się, czy nie cofamy się do przedszkola.
- Teraz udacie się tam - wskazała na długi stół, który pewnie był stworzony z kilku krótszych - i zjecie śniadanie. Potem macie pięć minut na ubranie się w coś wygodnego, bo będziemy chodzić po lesie.
Rozeszliśmy się i usiedliśmy przy stole. Usiadłam po prawej stronie Kate, która siedziała na końcu. Obok mnie siedział jakiś chłopak, a obok mej współlokatorki dziewczyna o ciemnobrązowych włosach. Na stole było coś w rodzaju szwedzkiego bufetu. Nie chciałam zbytnio jeść, ale jeśli miałabym przez to później zemdleć i zwrócić na siebie uwagę, to wybaczcie, ale wolę już zjeść. Małą kromkę chleba posmarowałam odrobiną masła i nałożyłam na nią plaster pomidora i ogórka. Zjadłam ją i wypiłam herbatę. Każdy już się chyba zdążył z każdym poznać, bo mówili do siebie po imieniu. Siedziałam cicho i czekałam tylko, aż to śniadanie się skończy. Nagle poczułam coś na moim udzie. Spojrzałam w dół i ujrzałam dużą dłoń, którą szybko strzepałam. Uniosłam głowę i zobaczyłam twarz chłopaka obok. Uśmiechał się z wyższością, ukazując przy tym swoje dołeczki. Miał zielone oczy i burzę loczków na głowie. Kiedy speszona spuściłam wzrok, usłyszałam gardłowy śmiech, który sprawił, że na moich polikach powstały lekkie rumieńce. Co on sobie wyobraża?!

__________________
Witajcie!
Aktualnie jestem na wakacjach, nad morzem, ale dodaję rozdział. Mam nadzieję, że to docenicie i, że rozdział się podoba. Jeśli pojawiły się jakieś błędy, to przepraszam. x
Pytanie: Chcielibyście, żebym dodała muzykę do bloga?
8 kom = next

6 komentarzy:

  1. podoba mi się, że rozdział jest trochę dłuższy, w końcu konfrontacja z harrym haha czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń
  2. Olololololo jakie świetne. Powinnas chyba pisac dluzsze te rozdzialy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział! Harry zachował się chamsko.Czekam ne next @zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam sie dłuższe rozdziały prosimy ! :)
    a Harry no no no zobaczymy
    czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń