piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział szósty.

Diana i Harry.
- Więc daj mi szansę, na poznanie ciebie.

Patrzyłam na niego i nie wiedziałam co odpowiedzieć.
W ciągu ostatnich kilku dni zdążył mnie zaszokować, wkurzyć, rozbawić, wkurzyć i jeszcze raz wkurzyć. Myślę, że jest ciekawą osobą, ale nie wiem, czy mogę mu ufać. 
- Sama nie wiem.
- Może mógłbym Ci jakoś pomóc, w wybraniu odpowiedniej decyzji? - chciał mnie pocałować, ale odepchnęłam go.
- Widzisz? To jeden z powodów, przez które nie chcę dać Ci tej szansy. Masz dziewczynę, a kleisz się do mnie.
- Wiesz..Kedall to.. Może i jest ładna, ale to nie jest nic poważnego.
- To nie jest powód do całowania mnie. Myślę, że powinieneś jej powiedzieć o tym, że ją hmmm.. zdradzasz? Jeśli ktoś robiłby mi takie rzeczy, to  nie czułabym się z tym dobrze. Ona też ma uczucia.
- Proszę Cię - prychnął - zdradza mnie z każdym napotkanym kolesiem.
- Dlaczego sobie na to pozwalasz? Dlaczego nie zerwiecie?
- Um.. 
- Oh.. Przecież ty musisz mieć kogoś ładnego do łóżka - powiedziałam i podeszłam do drzwi.
- Nie, to nie tak! - podbiegł i chwycił moją dłoń.
- A jak? - podszedł bliżej i dopiero teraz uświadomiłam sobie jak naprawdę wysoki jest ten chłopak. Górował nade mną wzrostem, a ja czułam się jak jakaś maleńka dziewczynka. Pewnie z boku wyglądało to śmiesznie.
- Zerwę z nią - powiedział i znacznie zmniejszył przestrzeń między nami.
- Nie obchodzi mnie co zrobisz. To nie moja sprawa, rób co chcesz i daj mi wejść do domu.
- Pozwolę, jeśli dasz mi szansę poznania Ciebie.
No super. I co mam zrobić? Ugh!
- Puść mnie.
- Jedna szansa.
- Dobrze, masz jedną szansę - zobaczyłam jak na jego kamiennej i stanowczej twarzy pojawia się piękny uśmiech ukazujący dołeczki w jego policzkach, które dodają mu uroku - Ale jeśli ją zmarnujesz, to drugiej nie dostaniesz. Mam dość tego, że wszyscy mnie ranią, więc proszę.. Nie zrób niczego, przez co mógłbyś stracić moje zaufanie, które zresztą musisz sobie jeszcze wyrobić.
- Rozumiem i dziękuję za tą szansę - puścił moją dłoń, a ja otworzyłam drzwi - Zaczekaj - obróciłam się.
- Dobranoc - pocałował mnie w policzek - księżniczko - znów pięknie się uśmiechnął, a ja mimowolnie oddałam śmiech.
- Dobranoc, Harry - powiedziałam i weszłam do drewnianego domku.

- Jak tam, zakochana panno? - usłyszałam nagle.
- Co?
- No weź, podoba Ci się.
- Nie - rzuciłam w nią poduszką, która dziwnym trafem leżała obok na podłodze.
- Ała! - krzyknęła, a ja zaśmiałam się cicho.
- Chcesz coś do jedzenia? Głodna jestem - powiedziałam i poszłam do kuchni.
- Ja też, burczy mi w brzuchu - wyciągnęła z szafki dwie miski.
- Chińskie zupki? - podniosłam brew patrząc na nią z uśmiechem.
- Jasne, że tak - parsknęła śmiechem i przybiłyśmy sobie piątkę.
Wysypałam makaron do miski, a potem przyprawy. Zalałyśmy wrzątkiem zupki i czekałyśmy aż się zaparzą. Potem zjadłyśmy gotowe już, pomidorowe zupki. Wszyscy mówią, że takie jedzenie to nie jedzenie, że jest niezdrowe bla, bla. Ja je lubię. Potem Kate poszła zapalić i położyłyśmy się spać.

Następnego dnia obudzili nas o piątej rano. Piątej. P i ą t e j. Rozumiecie? Masakra jakaś. Wywlekłam się z łóżka, założyłam jakieś ubrania, odprawiłam codzienną toaletę w łazience, uczesałam się. Wyszłyśmy na śniadanie. Nie byłam głodna, więc wypiłam tylko herbatę. Potem kazali nam się ustawić w szeregu. Po sprawdzeniu - jak co dzień - obecności, wyruszyliśmy w las. Trzymałam się blisko Kate. Biegłyśmy truchtem jak wszyscy.
- Nie chce mi się - jęczała blondynka.
- Dasz radę - zaśmiałam się i pokręciłam głową. Lubię biegać.
- Jones! - usłyszałam męski ryk w moją stronę - Nie rozmawiać podczas biegu!
Spojrzałam tylko zdziwiona na Kate, ale nie odezwałam się ani słowem. Po dłuższej chwili zrobili postój. Na złapanie oddechu. Znów mieliśmy ruszać, ale ktoś mnie zatrzymał.
- Jones zostajesz, musimy sobie coś wyjaśnić - powiedział wysoki brunet.
Znów wymieniłam spojrzenie z moją współlokatorką.
- Homles biegnij, na co czekasz? - rzucił w jej stronę.

Dziewczyna popatrzyła to na mnie, to na niego i zaczęła niechętnie biec. Zostałam z nim sam, na sam.
- Musimy sobie coś wyjaśnić, dziewczynko - dźgnął mnie w klatkę palcem - Jeszcze raz zrobisz coś takiego, jak zrobiłaś wczoraj, a uwierz.. przejdziesz przez piekło.
- Grozi mi pan?
- Tylko informuję. Zjeżdżaj - odwrócił się i zaczął odchodzić.
- Trochę szacunku - powiedziałam. Niepotrzebnie..
Usłyszałam tylko jego śmiech, który przyprawił mnie o ciarki na całym ciele. Podszedł do mnie i zanim zdążyłam wykonać jakikolwiek ruch on wymierzył mi siarczysty policzek. Złapałam się za bolące miejsce, a moje oczy zaszkliły się.
- Zjeżdżaj - splunął i zaczął odchodzić.
Chwilę potem słyszałam jak ktoś biegnie w moją stronę. Zobaczyłam Harry'ego.
- Diana? - zapytał podbiegając - Wszystko okej?
- Um.. - a uwierz.. przejdziesz przez piekło - Tak, wszystko gra.
- Na pewno? Dlaczego trzymasz się za policzek?
- Nic poważnego, dostałam gałęzią jak biegłam.
- Pokaż.
- Nie.. - siłą oderwał moją rękę, a gdy zobaczył zakrywane miejsce zacisnął usta w wąską linię.
- Gałąź ma kształt dużej dłoni? - warknął, a moje oczy zasłoniły łzy powodując, że wszystko co widziałam było rozmazane.
- Kto? - zapytał.
- Co kto? - załkałam ocierając poliki z łez.
- Kto.Ci.To.Zrobił? - wycedził każde słowo z osobna.
- Nie ważne.
- Mów.
Nic nie odpowiedziałam tylko patrzyłam na bruneta, który był już daleko od nas. Harry to zauważył.
- To on Ci to zrobił? Zabiją gnoja - puścił moja ramiona i zaczął iść w jego stronę.
- Czekaj! - podbiegłam do niego i złapałam za ramię powodując jego chwilowy postój - Nie warto. Jeszcze Ci coś zrobią i będziesz miał kłopoty przez taką idiotkę jak ja.
- Nie jesteś idiotką, Diano. Chodź, idziemy do pielęgniarki.
- Nie chcę.. Będzie pytać co się stało, a jak jej powiem, to mi nie uwierzy.
- To idziemy na polanę. Przyłożymy w domu coś zimnego, dobrze? - otarł łzę z mojego policzka.
- Mhm - mruknęłam, a on objął mnie ramieniem i tak doszliśmy do głównego punktu obozu.

Weszliśmy do drewnianego domku.
- Usiądź - powiedział wskazując na kanapę.
Poszedł do kuchni i wyciągnął z lodówki i ukrytej w środku zamrażarki trochę lodu. Owinął go w chusteczkę i przyłożył mi do policzka. Zasyczałam z bólu. Cholernie piekło.
- Boli? - zapytał z przejęciem i troską wymalowanymi na twarzy.
- Bardzo - jęknęłam.

- Jeszcze chwilę potrzymam, a potem będzie lepiej, zobaczysz - zapewnił i poruszył lodem, a ja ponownie syknęłam. Zacisnęłam zęby. Pewnie zostanie mi ogromnie widoczny ślad. Jakieś dwie-trzy minuty potem Harry odstawił chusteczkę i usiadł obok mnie.
 - Chcesz herbaty?
- Nie, dziękuje.
- Chodź - złapał mnie za biodra i posadził sobie na kolanach.
- Um.. Myślę, że nie powinieneś tego robić.
- Dlaczego? Przecież tylko siedzisz mi na kolanach - pokręciłam głową uśmiechając się pod nosem.
- Powinnaś częściej to robić - stwierdził.
- Co robić?
- Uśmiechać się.
- Nie mam powodu do uśmiechu.
- Uwierz, masz.
- Niby jaki?
- No wiesz.. Siedzisz ze mną, sam na sam, na moich kolanach i
- Nie kończ - zasłoniłam mu usta dłonią i zaczęłam się śmiać.
- No widzisz, jak ładnie się śmiejesz - pocałował mnie w policzek uśmiechając się promiennie.
- Za co to?
- Za nic.
- Czyli od teraz będziesz mnie całował za nic?
- A mogę?
- Ugh! - dźgnęłam go palcem w żebra.
Zawył z bólu trochę jak wilk, a ja zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
- Masz fajny śmiech - stwierdziłam.
- Dzięki. To chcesz tą herbatę?
- Nie.
- Z tego co wiem, to te ich biegi kończą się dopiero za godzinę, więc mamy jeszcze dużo czasu.
- Aha?
- Nie cieszysz się?  No weź.
- Skończ, okej? - zaśmiałam się - To zaskakujące, że raz jesteś totalnym dupkiem, a innym razem potrafisz być czarujący i zabawny.
- Jestem czarujący? I zabawny?
- Czasami. Już sobie tak nie dodawaj, Styles.

Siedzieliśmy na kanapie jeszcze ponad pół godziny. Opowiadaliśmy sobie o sobie, co lubimy, ile mamy lat. On jest starszy ode mnie o rok. Ma osiemnaście lat, a ja siedemnaście.
- Co będzie po obozie?
- Ale z czym?
- No z nami - sprostował, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Cóż..
- Wiesz, że Cię lubię Diana i nie chciałbym, żeby nasz kontakt się urwał - splótł palce swojej prawej ręki z moimi od lewej i spojrzał mi w oczy. O nie.
- Gdzie mieszkasz? - zapytałam.
- W Londynie, a ty?
- Menchester.
- Mhm. Trochę lipa.
- No, trochę..
- Cholera. Ale nie zerwiemy kontaktu, co nie?
- Myślę, że nie.

Harry poszedł i zostałam sama.
Chwilę potem weszła do środka zdyszana Kate.

- Kuźwa.. - dyszała próbując złapać oddech - Nigdy więcej.. tego.. gówna.
- Musisz przestać palić.
- Jezu co Ci się stało?! - zapytała patrząc na moją twarz.
Oh.. Zapomniałam.
- Nie ważne.. - odparłam zrezygnowana.
- Właśnie, że ważna, gadaj.
Opowiedziałam jej wszystko, a ona siedziała tylko z otwartymi ustami.
- Żartujesz? Co za zjeb. Idź i powiedz to jakiejś opiekunce, albo zgłoś to gdzieś. Tak nie może być, powinni go zwolnić.
- Taa. Tylko kto mi uwierzy.
- Warto spróbować, a teraz chodź. Trzeba Ci to zakryć - poprowadziła mnie do łazienki i zaczęła coś robić na mojej twarzy.
- Utrzyma się do rana? Nie zetrze, albo
- Zaufaj mi.

_______________________________
Hiii!
Pod ostatnim rozdziałem były 22 komentarze. Wow, dziękuję.
Mam nadzieję, że rozdział się podoba.
Jeśli przeczytaliście notkę, to napiszcie na początku komentarza: HeyHiHello.
Zapraszam na mojego drugiego bloga: http://white---daisy.blogspot.com/
Miłego wieczoru, bye. x

23 komentarze:

  1. Rozdział niesamowity i ciekawy oraz wciągający, czekam na więcej :)


    @moreofyou_baby

    OdpowiedzUsuń
  2. Xhhxjxjxnx ♡ dlaczego oni muszą tak daleko mieszkać od siebie xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Harry jak się nią zaopiekował :)

    OdpowiedzUsuń
  4. HeyHiHello - jak prosiłaś to pisze :) rozdział jest super! szkoda, że oni tak daleko od siebie mieszkają. ale idiota z tego opiekuna, powinna zgłosić to komuś, a najlepiej na policję, to tego gnoja by zamknęli :D Harry taki słodziak, fajnie, ze się nią tak opiekuje. czekam z niecierpliwością na następny rozdział, mam nadzieję, że pojawi się szybko, życzę weny, ily ♥ @ojda_ojda

    OdpowiedzUsuń
  5. blog super, kocham i czekam na następny <3 xxxx

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział. Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam ja nastepny. Meega.

    OdpowiedzUsuń
  8. Meeeeeeeeeeeeeeeeeegaaa ♤

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy nastepny ? #MTVHottest Justin Bieber

    OdpowiedzUsuń
  10. HIHEYHELLO ♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja cce nastepny juz teraz xd

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział meeega ja chce takich woevej harrry omggg ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam na nowy rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe jaki harry ma problem, ze przyjechal na taki oboz.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham Cię świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  16. Meeeeeeeeeeeeeegaaaaaaaaaa. Następny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój harryyy ♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział świetny i czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam nadzieje ze 7 juz niedlugo.

    OdpowiedzUsuń