* po przeczytaniu zostaw po sobie komentarz.
Następnego dnia obudziłam się równo o szóstej rano. Ubrałam się w czarne rurki, zieloną bluzkę, białe converse, a włosy spięłam w wysoką kitkę. Makijaż delikatny. Wyszłyśmy na śniadanie. Usiadłyśmy tam, gdzie wczoraj. Zaczęłyśmy jeść kanapki. Zauważyłam Harry'ego. Trzymał na kolanach tą brunetkę, Kendall. Całowali się. Poczułam ukłucie w sercu. Nie wiem czemu. Może dlatego, że wczoraj mnie pocałował i.. Idiotko! Przecież on albo był pijany, albo naćpany, albo się z kimś założył, ze to zrobi, albo najzwyczajniej w świecie zabawił się i tyle. Spuściłam wzrok na swój talerz i dokończyłam jedzenie kanapki.
Następnego dnia obudziłam się równo o szóstej rano. Ubrałam się w czarne rurki, zieloną bluzkę, białe converse, a włosy spięłam w wysoką kitkę. Makijaż delikatny. Wyszłyśmy na śniadanie. Usiadłyśmy tam, gdzie wczoraj. Zaczęłyśmy jeść kanapki. Zauważyłam Harry'ego. Trzymał na kolanach tą brunetkę, Kendall. Całowali się. Poczułam ukłucie w sercu. Nie wiem czemu. Może dlatego, że wczoraj mnie pocałował i.. Idiotko! Przecież on albo był pijany, albo naćpany, albo się z kimś założył, ze to zrobi, albo najzwyczajniej w świecie zabawił się i tyle. Spuściłam wzrok na swój talerz i dokończyłam jedzenie kanapki.
- Wszystko okej?
- Tak - odpowiedziałam, chociaż nie było to prawdą.
Po skończonym śniadaniu znów dzielili na grupy. I znów byłam z Harry'm. Dzisiaj biegaliśmy po lesie.
Nie byłam słaba w biegach. Na w-f'ie ćwiczyłam i byłam dobra. W sumie nadal jestem. Truchtem pokonywałam kolejne metry zostawiając innych w tyle.
- Gdzie się tak śpieszysz? - usłyszałam i ujrzałam obok lokatego.
- To wyścig, więc chyba sam rozumiesz.
- Będę pierwszy - wystawił mi język.
- Chyba śnisz - zaczęłam biec z całych sił. Wiedziałam, ze jest niedaleko, ale jednak to ja przebiegłam pierwsza linię mety. Oparłam dłonie o kolana i oddychałam głęboko.
- Twój problem.
- Gratulacje Diana - powiedział pan Will.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego, po czym odszedł.
- Jesteś o coś obrażona? - zapytał.
- Nie. Mógłbyś mi dać spokój?
- Nie-e.
- Czeko ty ode mnie chcesz, co?
Nie odpowiedział tylko mnie pocałował.
- Nie zamoczysz, Styles - powiedziałam i zostawiłam zdezorientowanego chłopaka.
Zauważyłam grupę 'B', czyli tą, w której jest Kate.
- Hej.
- Dzięki Bogu - jęknęła.
- Coś nie tak?
- Ta grupa jest do dupy. Nie dość, że same laski i jeden dziwny koleś, to jeszcze ta baba ciągle się czepia mojego makijażu - wyrzuciła ręce w powietrze.
- Wyglądasz ładnie - twierdziłam. To prawda, Kate jest bardzo ładna, ale myślę, że bez takiej ilości cieni wyglądałaby równie pięknie.
- Dziękuję. O matko, nawet tutaj muszą się lizać - jęknęła zdegustowana - kiwnęła głową w lewą stronę.
Spojrzałam tam i ujrzałam Harry'ego całującego Kendall. Przed chwilą pocałował mnie, a teraz leci w ślinę z nią. Aha, okej.
Jedząc obiad myślałam o tym, kiedy wrócę do domu. W sumie nie jest tu tak źle. Nagle wszyscy usłyszeliśmy głośne szczekanie. Zobaczyłam biegnącego z dużą prędkością owczarka niemieckiego. Dobiegł do najwredniejszej opiekunki - pani Reed - i zaczął ciągnąć nogawkę od jej morowych spodni. Usłyszałam głośny pisk Kendall, która zaczęła krzyczeć. Wszyscy próbowali odciągnąć psa, ale im się nie udawało. Uczestnicy obozu siedzieli przy stole i patrzyli tylko na panią Reed i na psa.
Przecież on jej zaraz te spodnie zedrze, no. Albo gorzej, odgryzie nogę. Odeszłam od stołu ignorując wołania Kate i podeszłam bliżej kobiety. Zaczęłam wołać psa, ale nie reagował. Klaskałam, robiłam z siebie idiotkę przed około czterdziestoma osobami, a on nic. Zagwizdałam, a pies jak na zawołanie puścił jej nogawkę, a ona upadła nie ziemię ciężko oddychając. Teraz pies obrócił się w moją stronę i powoli kroczył w mym kierunku.
- Nie panikuj - powiedziałam sama do siebie.
Widziałam, ze wszyscy się na mnie gapią, co jeszcze bardziej potęguje moje zdenerwowanie. Przecież nie chciałam zwracać na siebie uwagi. Przykucnęłam i patrzyłam na psa.
- Nie boję się Ciebie - szepnęłam.
Podobno zwierzęta wyczuwają strach. Duży pies szedł w moją stronę. Dzieliły nas dwa kroki ludzkie. Nagle on podszedł blisko i położył się przede mną. Zdziwiłam się. Powoli wysunęłam rękę w jego stronę. Pogłaskałam go po głowie i podrapałam za uchem powodując tym samym obrót psa na plecy. Zaczął się wić i merdać ogonem, co było zabawne. Po chwili wstał i położył łapy na moich kolanach. Język zwisał mu poza pyskiem, a jego oczy uważnie wpatrywały się w moje. Zauważyłam, że jakiś mężczyzna idzie w moim kierunku z wiatrówką.
- Czy pan oszalał? - krzyknęłam kiedy wycelował w psa.
Zasłoniłam szybko ciało czworonożnego i patrzyłam na postawnego faceta w czarnej kurtce.
- Odsuń się! - krzyknął w moją stronę.
- Nie! - odkrzyknęłam.
Była cisza, nikt się nie odzywał. Słychać było tylko szmery między nastolatkami siedzącymi przy stole.
- Opuszczę broń, jeśli odejdziesz.
- Na pewno?
- Tak, ale osuń się już.
Wstałam i odeszłam od psa, podeszłam bliżej tego faceta. Patrzyłam jak opuszcza broń, ale w jednym momencie podniósł ją wycelował w psa. Strzelił, ale spudłował. Zanim zdążył przeładować wiatrówkę podbiegłam do niego i pchnęłam go na siemię powodując, że wystrzelił w powietrze, a broń spadła gdzieś obok nas. Leżąc na tym kretynie obróciłam głowę i ujrzałam uciekającego wgłąb lasu psa. Uśmiechnęłam się do siebie i wstałam z niego otrzepując ubrania. Wróciłam do stolika, a Kate szybko mnie przytuliła.
- Nic Ci nie jest?
- Mi nie, żeby tylko ten pies nie był ranny. Jakim trzeba być idiotą, żeby strzelać do zwierzęcia?
Do końca obiadu czułam na sobie wzrok innych i wiedziałam, że o mnie plotkują. Cóż, mam to gdzieś.
- Jones!
Usłyszałam ryk i momentalnie się odwróciłam. Widziałam nauczycieli, panią Reed, a także Steven'a - faceta, który strzelał.
- Co ty sobie wyobrażasz, co?! - krzyknął na mnie ten facet.
- Strzelił pan do psa - odpowiedziałam spokojnie.
- To zwykły kundel.
- W tym momencie ten zwykły kundel jest więcej wart niż pan. Normalny człowiek nie zachowałby się w ten sposób. Tym bardziej, że ten pies dał się pogłaskać i był nieszkodliwy.
- O ty mała - nie dokończył, bo przerwała mu Reed.
- Koniec tego. Will, uspokój się trochę racji to ona ma. Co nie zmienia faktu, że masz się zwracać do dorosłych z szacunkiem - prychnęłam i poszłam do domku.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się tępo w ścianę, na której wisiał duży obraz z namalowanymi słonecznikami.
- Co tam Diana? - powiedziała Kate wchodząc do domku. Zamknęła drzwi.
- Nic.
- Dupek z niego. Weź się nimi nie przejmuj, nic Ci nie zrobią.
- Taa.
- Wiesz, że podobno ktoś wysmarował mięsem nogawkę tej jędzy i dlatego ten owczarek ją zaatakował.
- Pomysłowe. Bardzo.
- No w chu.. Ej ktoś puka.
- Otwórz.
- Ja? Dlaczego?
- Bo poprzednim razem ja otwierałam.
- No ej, zrób to dla mnie.
- Ugh, okej - zaśmiałam się i pokręciłam głową.
Podeszłam i otworzyłam te drzwi. No tak, czy on nie nic innego do roboty?
- Znów chcesz wodę utlenioną? - zapytałam.
- Nie - zaśmiał się ukazując dołeczki.
- Więc?
- Nic ci się nie stało? No wiesz.. po tej akcji z psem - zaśmiał się nerwowo i podrapał po karku.
- Nie, jest w porządku.
- To możemy porozmawiać na osobności?
Spojrzałam na Kate, która miała niewyraźną minę. Kiwnęła głową na znak, że mam z nim iść, a ja normalnie zabiłam ją wzrokiem. Mogła coś wymyślić, żeby nie szła, że niby musimy teraz coś załatwić.
Wyszłam z nim na dwór zamykając za sobą drzwi.
- O co chodzi?
- Przejdziemy się gdzieś?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo nie chcę.
- Obraziłaś się na mnie? - zrobił oczy szczeniaczka.
- Nie, po prostu nie rozumiem twojego zachowania. Wczoraj całujesz mnie, dzisiaj ją i
- Więc o to Ci chodzi. Jesteś zazdrosna.
- Nie? Jak mogę być zazdrosna o kogoś, kogo w ogóle nie znam.
- Podobam Ci się, co nie?
- Nie lubię kolesi, którzy są zbyt pewni siebie. Masz dziewczynę, więc tym bardziej nie.
- Diana - przysunął się do mnie i objął moją twarz dłońmi zmuszając tym samym do spojrzenia mu w oczy.
- Tak, to moje imię.
- Podobasz mi się, wiesz?
- Um.. posłuchaj - złapałam się za włosy.

- Najlepiej będzie, jak się ode mnie odczepisz, dobra? Chcę już wrócić do domu, bo tak naprawdę jestem tu przez to, że rodzice mi nie uwierzyli. Daj mi spokój. Wytrzymam do końca tygodnia i koniec. Nie znam Cię i ty mnie też.
- Więc daj mi szansę na poznanie Ciebie.
- Jones!
Usłyszałam ryk i momentalnie się odwróciłam. Widziałam nauczycieli, panią Reed, a także Steven'a - faceta, który strzelał.
- Co ty sobie wyobrażasz, co?! - krzyknął na mnie ten facet.
- Strzelił pan do psa - odpowiedziałam spokojnie.
- To zwykły kundel.
- W tym momencie ten zwykły kundel jest więcej wart niż pan. Normalny człowiek nie zachowałby się w ten sposób. Tym bardziej, że ten pies dał się pogłaskać i był nieszkodliwy.
- O ty mała - nie dokończył, bo przerwała mu Reed.
- Koniec tego. Will, uspokój się trochę racji to ona ma. Co nie zmienia faktu, że masz się zwracać do dorosłych z szacunkiem - prychnęłam i poszłam do domku.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się tępo w ścianę, na której wisiał duży obraz z namalowanymi słonecznikami.
- Co tam Diana? - powiedziała Kate wchodząc do domku. Zamknęła drzwi.
- Nic.
- Dupek z niego. Weź się nimi nie przejmuj, nic Ci nie zrobią.
- Taa.
- Wiesz, że podobno ktoś wysmarował mięsem nogawkę tej jędzy i dlatego ten owczarek ją zaatakował.
- Pomysłowe. Bardzo.
- No w chu.. Ej ktoś puka.
- Otwórz.
- Ja? Dlaczego?
- Bo poprzednim razem ja otwierałam.
- No ej, zrób to dla mnie.
- Ugh, okej - zaśmiałam się i pokręciłam głową.
Podeszłam i otworzyłam te drzwi. No tak, czy on nie nic innego do roboty?
- Znów chcesz wodę utlenioną? - zapytałam.
- Nie - zaśmiał się ukazując dołeczki.
- Więc?
- Nic ci się nie stało? No wiesz.. po tej akcji z psem - zaśmiał się nerwowo i podrapał po karku.
- Nie, jest w porządku.
- To możemy porozmawiać na osobności?
Spojrzałam na Kate, która miała niewyraźną minę. Kiwnęła głową na znak, że mam z nim iść, a ja normalnie zabiłam ją wzrokiem. Mogła coś wymyślić, żeby nie szła, że niby musimy teraz coś załatwić.
Wyszłam z nim na dwór zamykając za sobą drzwi.
- O co chodzi?
- Przejdziemy się gdzieś?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo nie chcę.
- Obraziłaś się na mnie? - zrobił oczy szczeniaczka.
- Nie, po prostu nie rozumiem twojego zachowania. Wczoraj całujesz mnie, dzisiaj ją i
- Więc o to Ci chodzi. Jesteś zazdrosna.
- Nie? Jak mogę być zazdrosna o kogoś, kogo w ogóle nie znam.
- Podobam Ci się, co nie?
- Nie lubię kolesi, którzy są zbyt pewni siebie. Masz dziewczynę, więc tym bardziej nie.
- Diana - przysunął się do mnie i objął moją twarz dłońmi zmuszając tym samym do spojrzenia mu w oczy.
- Tak, to moje imię.
- Podobasz mi się, wiesz?
- Um.. posłuchaj - złapałam się za włosy.
- Najlepiej będzie, jak się ode mnie odczepisz, dobra? Chcę już wrócić do domu, bo tak naprawdę jestem tu przez to, że rodzice mi nie uwierzyli. Daj mi spokój. Wytrzymam do końca tygodnia i koniec. Nie znam Cię i ty mnie też.
- Więc daj mi szansę na poznanie Ciebie.
_______________________________
Hej!
Na początku chciałabym Wam podziękować za wszystkie komentarze, które napisaliście.
Dziękuję!
Mam wielkiego banana na twarzy, kiedy czytam to, co piszecie. To daję mi chęć i motywację do pisania kolejnych rozdziałów. Jeśli pojawiły się jakieś błędy, to przepraszam.
Jesteście Ciekawi, czy Diana da szansę Harry'emu?
Btw. Chcielibyście jakąś muzykę na blogu? Podawajcie wasze ulubione piosenki to pomyślę. x
9 kom = next
świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńomg! świetny rozdział *_* czekam na next z wielką niecierpliwością! @xxhoranowaxx
OdpowiedzUsuńEusjhdhdd czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńNie moge sie doczrkac nastepnego ;)
OdpowiedzUsuńOjacie jakie hcvhcvbgsbjktvbhhsnj
OdpowiedzUsuńRozdział super i nie mogę się doczekać następnego @zuziatrawiska
OdpowiedzUsuńOMG to takie dhuebqoc i jednocześnie hdbxjdkebdhap
OdpowiedzUsuńextra!!! czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego rozdziału :3 kocham twój ff :*
OdpowiedzUsuńOmokkkmim. Jzhxhxj. Jejciu ♡ boskie.
OdpowiedzUsuńMam rozumieć , że jutro następny rozdział taak ? ;*
OdpowiedzUsuńPrawdopodobnie tak. Muszę się wziąć za pisanie go tak ogólnie. Dodajecie tak szybko te komentarze (Za co OGROMNIE dziękuję), że nie nadążam z pisaniem rozdziałów! :D x
UsuńCzekamy z niecierpliwością ♡
OdpowiedzUsuńJsjsjsjssjskxnjd <3 <3
OdpowiedzUsuńrozdział jest fajny tylko krótki, czekam z niecierpliwością na next :) @ojda_ojda
OdpowiedzUsuńto jest naprawdę świetne akdjajdjajjs czekam na kolejny roździał, weny życzę
OdpowiedzUsuńSuper. Życzę weny ♡♡♡
OdpowiedzUsuńExtra. <3 Czekamy na następny.
OdpowiedzUsuńMeeeeeeegaaa ☆☆☆☆
OdpowiedzUsuńKiedy następny ?
OdpowiedzUsuńJfjalakhd 😻
OdpowiedzUsuńSuper rozdział i wql całe opowiadanie. Naprawdę cudowne :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny:)
@moreofyou_baby