- Co tu się dzieje?!
- Nic, my.. umm tańczyliśmy.
- Kto to jest?
- To jest Harry, mój przyjaciel - wymieniliśmy się spojrzeniem.
- Ile ma lat? - Nawet się z nim nie przywitali. Moi rodzice - tak bardzo uprzejmi.
- Mam osiemnaście lat. - odpowiedział.
- W takim razie młodzieńcu musimy sobie wyjaśnić jedną rzecz - powiedział mój ojciec i przybliżył się do Hazzy - Znajdź sobie kogoś innego do zaliczenia, bo moja córka Ci dupy nie da. - powiedział, a ja normalnie osłupiałam.
Co on właśnie powiedział? Uważa, że jestem puszczalska? Mój własny ojciec?!
- Myślę, że nie powinien się pan wypowiadać o swojej córce w ten sposób. - Zaakcentował słowo córce. Dziękuję, Harry! On mi chyba czyta w myślach.
- Nie będziesz mi mówić co mam robić - warknął mój ojciec.
- Mamo?
- Tak?
- Nie widzisz jak on się zachowuje? Mamo?
Super. Myślałam, że chociaż ona mnie wesprze. Chociaż raz, ale jak zwykle musiałam się pomylić. Złapałam Harry'ego za rękę i wyszliśmy z domu. Usiedliśmy na starym murku niedaleko.
- Przepraszam Cię za nich. - powiedziałam.
- Nic się nie stało. Nie dostałem po ryju, a było blisko. Jest okej.
Anioł, nie człowiek.
- Na pewno?
- Tak, spokojnie. - zapewnił mnie.
- Dobrze tańczysz. - zmieniłam temat.
- Ty także, Diano. - powiedział z uśmiechem. - Skoro już jestem tutaj, to może pokazałabyś mi coś co przebije London Eye? Wiesz.. W końcu jechałem tu ze trzy godziny.
- Jasne! Chodź.
Spacerowaliśmy, a ja starałam się przypomnieć gdzie są jakieś najciekawsze miejsca w okolicy. Dotarliśmy pod ogród botaniczny Fletcher Moss.
- Umm.. chcesz wejść tu, czy idziemy dalej.
- Wstąpimy tu innym razem. Będzie inny raz, co nie?
- Pff, pewnie. Jesteś moim ulubionym klientem do oprowadzania po Manchesterze.
Chodziliśmy po dostępnych miejscach,
ale wyszło tak, ze wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy na drugi koniec miasta.
- Tutaj jest Manchester Arena. Grają tu koncerty, ale też są mecze koszykówki, tenisa, raz nawet był jakiś pokaz jazdy figurowej na lodzie.
Udaliśmy się porem pod coś, co trochę przypominało London Eye. Swoją drogą, to ciemno się już zrobiło.
- To jest The Wheel of Manchester. Jest mniejsze od London Eye.
| The Wheel of Manchester. |
- Jaką ma wysokość i ile ma kapsuł?
- Sześćdziesiąt metrów, a kapsuł ma.. 42.
- Okej.
- A ile ma oko Londynu? - zapytałam. Ciekawe to.
- 135 metrów i 32 kapsuły.
- Ile metrów?
- 135.
- Chryste, jak tam musi być wysoko...
- Zabiorę Cię kiedyś. - powiedział i uśmiechnął się.
Chodziliśmy po mieście, jedliśmy popcorn, dużo rozmawialiśmy.
- Twoi rodzice się nie martwią?
- Od wczoraj mieszkam sam. - wzruszył ramionami.
- Oh.. Coś się stało?
- Nie, po prostu mam już swoje mieszkanie.
- Zazdroszczę.
- Co będziesz robić po wakacjach?
- Szkoła.
- Ah, no tak.
- A ty?
- Chciałbym pójść na studia.
- Fajny pomysł. Wiesz już na jaki kierunek?
- Myślałem o prawie. Chciałabyś iść na studia?
- Tak, myślę, że tak. Wszystko, żeby nie być w domu.
- Och, a.. jaki kierunek byś chciała studiować?
- W sumie nie wiem. Czytałam kiedyś o socjologi i myślę, że może to. Albo chciałabym być dietetykiem. Swoją drogą muszę schudnąć - spojrzałam na swoje uda.
- Nie mów tak. Masz idealne ciało, wiesz?
- Chciałabym.
- Wierz mi, albo nie, ale jesteś idealna Diana - obrócił mnie przodem do niego i złączył swoje dłonie za moimi plecami automatycznie przyciągając mnie bliżej.
Oparł swoje czoło o moje, musiał się bardzo zniżyć. Jest ode mnie wyższy chyba o dwie głowy. Patrzyliśmy sobie przez chwile w oczy, do momentu w którym nie usłyszeliśmy głośnego 'awwww'. Speszeni szybko stanęliśmy w większym odstępie i zobaczyliśmy małą dziewczynkę, która trzymała w rączkach większego od niej samej pluszowego misia. Kilka sekund później stała przy niej jej mama i wzięła ją na ręce.
- Przepraszam za nią, ale strasznie szybko chodzi - powiedziała uśmiechnięta kobieta.
- Nic się nie stało. - Oddaliśmy uśmiechy i pokiwaliśmy małej, która patrzyła na nas przez ramię swojej mamy, która szła już w przeciwnym kierunku.
Doszliśmy do dworca kolejowego.
- Ale już ciemno - powiedziałam patrząc na niebo pełne błyszczących gwiazd.
- Taak - Podszedł i sprawdził rozkład - Za pięć minut powinien być. - powiedział i włożył dłonie w kieszenie.
- Przepraszam.
- Za co?
- Za długo chodziliśmy i teraz musisz jechać w nocy. - ugryzłam wnętrze mojego policzka.
- Gdybym chciał, to już dawno by mnie tu nie było. Przynajmniej spędziliśmy trochę czasu razem. Nie masz za co przepraszać. Boję się tylko o to, jak wrócisz do domu. Jest ciemno, a samej Cię nie puszczę. Będzie problemem, jak nie wrócisz na noc?
- Prawdopodobnie znów mnie wyślą na taki obóz, albo nie będę mogła wychodzić z domu.
- Cholera. - wypuścił powietrze z płuc i przygryzł nerwowo wargę. - Zamówię Ci taksówkę.
- Nie mam daleko do domu. Nic mi się nie stanie.
- Masz stuprocentową pewność?
- No nie, ale
- No właśnie. Jedź ze mną.
- Nie mogę, Harry. Już i tak będę miała przerąbane, jest po dziewiątej wieczorem. Chyba pociąg jedzie - wskazałam palcem na światełka w oddali.
- Nie mogę.
- Masz na siebie uważać. Jak dojdziesz do domu to zadzwoń. Jakby coś się działo, to też zadzwoń, napisz, cokolwiek. Dobrze?
- Dobrze.
Pociąg zatrzymał się obok nas. Otworzyły się drzwi i to były ostatnie chwile z Harrym. Miał już wsiadać, ale zawrócił i wpił się w moje usta. Byłam lekko zaskoczona.
- Dziękuję, za udany dzień w Manchesterze - powiedział i pokazał rząd śnieżnobiałych zębów.
- Dziękuję, że pomogłeś mi ze sprzątaniem.
- Do zobaczenia niedługo, skarbie.
- Do zobaczenia.
Wskoczył do pociągu w ostatniej chwili i tyle go widziałam. Pomachałam mu jeszcze i odeszłam do domu.
- Dziękuję, za udany dzień w Manchesterze - powiedział i pokazał rząd śnieżnobiałych zębów.
- Dziękuję, że pomogłeś mi ze sprzątaniem.
- Do zobaczenia niedługo, skarbie.
- Do zobaczenia.
Wskoczył do pociągu w ostatniej chwili i tyle go widziałam. Pomachałam mu jeszcze i odeszłam do domu.
____________________
Znów nie było tyle komentarzy, ile bym chciała. :c Ale dodaję rozdział, bo Was uwielbiam.
Nie wiem co o tym myśleć.. Do tej pory zawsze przebijaliście proponowaną liczbę.
Nie podobają Wam się rozdziały? Coś zmienić? Piszcie w takim razie..
Komentarze = Motywacja

Mi osobiście bardzo się podobaja :)
OdpowiedzUsuńA najlepsze jest to,ze częśto dodajesz rozdziały,tzn nie ma długiego odstepu :)
Rozdział świetny :)
Życzę natchnienia x
@NIallfollowsme
I zapraszam do siebie :) http://the-window-fanfiction-pl.blogspot.com
mi sie podobają :)
OdpowiedzUsuńrozdział genialny ,kocham
Jejciu uwielbiam twoje dodawanie rozdziałów <3 poprawiasz mi humor :D Rozdział świetny :)
OdpowiedzUsuńJdhakakhs *-* uwielbiam ❤
OdpowiedzUsuń@_Dysiaaa
Mi sie strasznie podobają. Naprawde mi sie podoba ten ff. Czekam na więcej :*
OdpowiedzUsuń@moreofyou_baby
Jesteś cudowna !!! Rozdział świetny xx
OdpowiedzUsuńPodobają mi się bardzo nic nie zmieniaj. Są mega.
OdpowiedzUsuńKURDE ZNÓW CI RODZICE EHH
OdpowiedzUsuńBoziuuu. Czekam na więcej i nie przejmuj się, że mało. Xd
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej xd
OdpowiedzUsuńKiedy nasteony?
OdpowiedzUsuńFajnie, że szybko piszesz. Za pewne czytaja tylko im się komentować nie chce :(
OdpowiedzUsuńCzekam na next. Rozdizał meega ♡
OdpowiedzUsuńHarry i Diana. I znów Ci r o d z i c e boze.
OdpowiedzUsuńOjejciu♡.♡ meega extra rozdział. Nie przejmuj się ze malo kom. Zapewne tak jest ze czytaja i nie zostawiaja sladu.
OdpowiedzUsuńExtra. Znów rodzice wszystko popsuli onis a chorzy xd
OdpowiedzUsuńMega.
OdpowiedzUsuńHej :D Super rozdział . Naprawdę podoba mi się ten blog :) Nie przejmuj się małą liczbą komentarzy myślę że to się zmieni. Ja będę zaglądać tu częściej . CZEKAM NA NEXT :D P.S zajebisty rozdział :* <3
OdpowiedzUsuńAwwwww
OdpowiedzUsuńHejciuu ♡♡♡
OdpowiedzUsuńMeega . Mam nadzieję, że się nieprzejmujesz za bardzo tymi koomi w poprzednim ich iloscia.
OdpowiedzUsuńAww, jacy oni są razem cudowni :D czekam na następny rozdział :)
OdpowiedzUsuńŚwietny xxxx
OdpowiedzUsuńCudowne <33 Czekam na następny<333
OdpowiedzUsuńSpokojnie będzis więcej osob :)
OdpowiedzUsuńŚwietne i dobrze, że piszesz krórsze a częściej ♡
OdpowiedzUsuńKrótkie najlepsze. ♡♡♡♡♡♡♡♡ Po co długie a długo trzeb czekać. :/
OdpowiedzUsuńAle szybko dodałaś :) Rozdział kega + znów ci rodzice ehh. Oni chyba chcą aby Diana została śiostrą zakonna.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdzial! xx
OdpowiedzUsuń@xxhoranowaxx
Extra. Ci rodzice są chorzy.
OdpowiedzUsuńNic nie zmieniaj są mega. Komentarzy bedzie wiecej jak czyyelnicy czytajac beda zostawiali kometarz
OdpowiedzUsuńPewnie nie zdziwi się to, że napiszę że zaczynam lubić, lubić to opowiadanie. Cieszę się że dzięki tt jakoś na niego trafiłam. I będę wdzięczna za informowanie x
OdpowiedzUsuńhttps://twitter.com/Nana_Horana
http://gentle-moments-niallhoran.blogspot.de/