sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział dwunasty.

Nie poszłam na spacer, bo padało cały czas i pada nadal. Oglądałam jakiś film na laptopie, a on ciągle dzwonił. Już chyba drugi raz w ciągu pięciu minut. Oglądam film, a poza tym nie chcę słyszeć jej głosu. Może zadzwonię do Kate? Tak, tak właśnie zrobię. Wybrałam jej numer i czekałam aż odbierze. Po trzech sygnałach usłyszałam jej mocno zachrypnięty głos.

- Cześć.
- H.. hej - wychrypiała. Jest chora, to słychać.
- Chyba nie w porę zadzwoniłam. Możesz rozmawiać, czy bardzo Cię boli?
- Nie jest aż tak źle, boli mnie gardło. Ale nie mogę czasami śliny przełknąć.
- Biedna moja.. Pogadamy, jak już będziesz mogła. Weź jakiś syrop i idź do łóżka. Przykryj się ciepło i zdrowiej! Trzymaj się. Pa.
- Dzięki, pa. - zakończyła połączenie.

Westchnęłam głośno i opadłam plecami na łóżko. Ekstra dzień. Siedziałam na łóżku do godziny czternastej oglądając jakieś filmiki na youtube. Potem wyszłam na spacer i spotkałam starą koleżankę z przedszkola aż. Porozmawiałyśmy chwilę i poszłyśmy nawet na kawę i jakieś dobre ciastko. Okazało się, że ona mieszka w Nowym Jorku, ale przyleciała do Manchesteru na wakacje, na tydzień. Opowiedziała mi trochę o NY i muszę stwierdzić, że może być tam całkiem fajnie. Może się tam przeprowadzę, jak będę pełnoletnia? Mówiłyśmy o szkołach, obie zaczęłyśmy marudzić, że to już koniec wakacji. W zasadzie, to ostatni tydzień. Jakaś totalna masakra. Nie chcę wracać, do tych idiotów. Znów będę sama jak palec, bo nikt mnie nie lubi.

Weszłam do domu i zobaczyłam moją matkę z jakimś obcym facetem na kanapie, jak lecieli w ślinę. Fuu. Zrobiłam wielkie oczy i normalnie myślałam, że mam jakieś problemy ze wzrokiem. Moja matka siedzi i całuje się z jakimś obcym kolesiem na naszej kanapie. Ona zapomniała, że jest żoną Jima? Nawet nie raczyli przestać. Nie zorientowali się nawet, że stoję cztery metry od nich, do momentu, w którym głośno kaszlnęłam. Zerwali się na równe nogi i patrzyli na mnie jak na ducha. Taa, ciekawe, co by zrobili, jakby na moim miejscu stał tata? Spuściła głowę i zaczęła się tłumaczyć jak dziecko.
- Diana, to nie tak ja..
- Wyluzuj. To nie mi się tłumacz, tylko ojcu. - powiedziałam i poszłam do siebie.
Taka prawda, są dorośli i to ich problemy, a nie moje. Całe życie mieli mnie w dupie, więc co się będę przejmować. Przejechałam palcem po wyświetlaczu mojego telefonu i ujrzałam wyraźną czerwoną czcionkę, która oznaczała, że mam nieodebrane połączenia. Dwa. Od tej samej osoby. Nie chcę, żeby ta osoba do mnie dzwoniła. Wybrałam szybko dziewięć liczb i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Pierwszy sygnał, drugi sygnał, trzeci syg
- Halo?
- Cześć, tu Diana. Przestań do mnie dzwonić, okej? Pa.
- Czekaj! Przepraszam, ale chciałem pogadać. Wiesz o czym.
- Ale ja nie chcę.
- Możesz otworzyć drzwi?
- Co?
- Otwórz drzwi.
On żartuje, co nie? Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi,m po czym zaniemówiłam. Patrzyliśmy sobie w oczy, aż w końcu się odezwałam.
- Co ty tu robisz?
- Stoję? - zaśmiał się i schował telefon.
- Ugh.. - chciałam zamknąć drzwi, ale on włożył buta między drzwi, a framugę.
Złapał mnie potem za rękę i wyciągnął na dwór.
Położył swoją dłoń na moim policzku, ale ją zepchnęłam. Jednak on szybko chwycił ją i zacisnął w pięść, pokrywając ją swoją dłonią. Patrzył mi w oczy wzrokiem, który przeszywał mnie na wylot. Jego oczy, usta zaciśnięte w cienką linię. Nigdy go takiego nie widziałam. Najgorsze to, że śmierdział papierosami.
- Obiecałeś, że przestaniesz palić. Obiecałeś też, że z nią skończysz.
- Diana.
- Odejdź ode mnie. - moje oczy się zaszkliły, kiedy ścisnął mocno moją rękę. Odwróciłam głowę w bok.
- Spójrz mi w oczy i powiedz, że tego chcesz. Powiedz, że chcesz abym odszedł, a wtedy to zrobię.
Spojrzałam w jego oczy przepełniona negatywnymi emocjami, a moje usta zadrżały.
- Ja chcę, żebyś.. Ja.. - jąkałam się. - Nie dam rady, daj mi spokój, - powiedziałam słabo i uciekłam. Wybiegłam przez ogródek, ganek, chodnik, prosto na ulicę.
Potem widziałam tylko białe światła reflektorów samochodowych.

________________________
Hello.
Rozdziału nie dodałam wcześniej, bo raz - nie miałam go napisanego, a dwa - byłam wczoraj u babci do późna, dziś w mieście. Ale dodaję teraz. Jest krótki i nie podoba mi się. :(
12 kom = next

15 komentarzy:

  1. Ciekawie sie zapowiada.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. COCOCO jakie światła nieeee
    ej nooo teraz będe żyć w napięciu mkjnhdkvdfnk
    kocham to ff :)
    do następnego !

    OdpowiedzUsuń
  3. SWIETNY FF :)) ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby nie znalazła się w szpitalu i oby on do niej nie pojechał i będą razem... oby. Bo było by to trochę przewidywalne... Boże nawet sensu to nie ma ale myślę, że zrozumiesz o co chodzi haha Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedna Diana, oby jej nic nie było. Krótki rozdział, ale mi się podoba. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O shit.będzie miała wypadek ;O Mam nadzieję,że wyjdzie cało .
    @NIallfollowsme

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudoooo czekam na następny <3 Kocham Cię xx

    OdpowiedzUsuń
  8. JEJCIU <3
    @owwo15

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak wyląduje w szpitalu to obetnę mu jaja.......

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa jak to się rozwinie

    OdpowiedzUsuń
  11. Omgm jezu neich nic jej sie nie stanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. rozdział jest genialny! bardzo mi sie podoba :)
    o kurde, " białe światła reflektorów samochodowych" upss. wypadek?
    podobają mi sie rozdziały, ale stwierdzam, ze mogłyby być trochę dłuższe, tak troszeczkę. Podoba mi się nowy szablon! idk czy skomentowałam poprzedni rozdział, ale czy mogłabyś dodać do listy piosenkę Michael Jackson - You Are Not Alone? Bardzo ja lubię :D
    czekam z niecierpliwością, na następny rozdział, mam nadzieję, że szybko się pojawi! ily xoxo @ojda_ojda

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział genialny,niech jej się nic nie stanie @zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń
  14. O matko. Niech jej sie nic nie stanie. @dyaraconnor

    OdpowiedzUsuń