sobota, 6 września 2014

Rozdział dwudziesty siódmy.

- Nie wyżeraj mi z blachy!
- Dobra, dobra.- urwał kawałek ciasta.
- Harry!
- Jest dobre. - odpowiedział z pełną buzią.
- To dobrze, ale nie wyjadaj z blachy. - powiedziałam poirytowana, jednak cały czas się śmiałam.
Nałożyłam nam po kawałku i położyłam obok ciasta łyżeczki. Usiedliśmy i zjedliśmy słodkość z talerzy.
Nie wyszło mi aż takie słodkie, ale to dobrze. Harry zjadł prawie pół blachy, a ja tylko patrzyłam na niego z otwartą buzią, jak pochłaniał kolejny kawałek. 
 - Duuużo jesz.
- Jak jest dobre, to jem. - wzruszył ramionami i włożył łyżeczkę do ust.
Uśmiechnęłam się sama do siebie, że mu smakuje. Cieszę się bardzo z tego powodu. Może będę częściej robić takie ciasto?
Siedzieliśmy i oglądaliśmy telewizję.
- Ile razy mam powtarzać, żebyś zamykała te drzwi.
O matko. Nawet nie zauważyłam, jak wszedł do środka. Nie słyszałam nawet, jak zamyka drzwi!
- Diana gdzie jeste.. kto to? - zapytał patrząc na Harry'ego.


- To Harry.
- Miło poznać. - powiedział loczek.
- Ciebie też. Liam, jestem jej BRATEM.
Wyraźnie podkreślił i zaakcentował ostatnie słowo. Zabrzmiało to bardziej tak: Ciebie też. Liam, jestem jej BRATEM i jeśli zrobisz coś nie tak, to zginiesz.
- Chcesz czegoś do picia?
- Nie dziękuję, wpadłem tylko na chwilę.
- Aa, okej. A może ciasta? Zrobiłam chlebek bananowy.
- Naprawdę dziękuję, ale nie. - zaśmiał się.
- To ja Ci zapakuję. - powiedziałam i przeszłam do kuchni.
Słyszałam jego westchnięcie, ale widać i słychać było, że jest rozbawiony. To dobrze. Zapakowałam mu trochę ciasta i zaniosłam.
- Proszę.
- Nie odpuścisz mi, co nie?
- Nie-e. Aż tak nie lubisz mojej kuchni? Nigdy nie jadłeś niczego, co ugotowałam, więc spróbuj tego. Ja to jadłam i Harry też, więc nie zginiesz.
- Nie o to mi chodziło.
- Przecież wiem. - wystawiłam język.
- Ja już uciekam. Pa. - pocałował mnie w policzek i gestem ręki pożegnał się z Harry'm.
Zamknęłam za nim drzwi i wróciłam do chłopaka.
- I jak?
- Co jak?
- No Liam.
- Jest spoko, a przynajmniej wydaje się taki być.
- To fajnie. Jesteś zły?
- Nie, dlaczego pytasz?
- Bo wyglądasz jakbyś miał wybuchnąć i mówisz zaciskając szczękę.
- Tylko ja mogę to robić. - powiedział i pocałował mój policzek.
- Zazdrośnik.
- Małpa.
- Orangutan.
- Kangur.
- Tarzan!
Zrobił wkurzoną minę, a ja zaczęłam się śmiać.
- Ha! Wygrałam!
- Cicho siedź. - jęknął i wpił się w moje usta.
Przyjemny miętowy smak, jego gorące, malinowe wargi. Szczęściarą mogę siebie nazwać, prawda?
Jego język pieścił moje podniebienie, a ręka spoczywała na biodrze. W pewnym momencie zaczął przesuwać dłonie i wsunął je pod moją koszulkę.
Jego dotyk spowodował, że zadrżałam, a moje ciało pokryło się gęsią skórką. Jeździł dłońmi po moich plecach. Było to przyjemne, owszem. Ale też dziwne i nie czułam się najbardziej komfortowo.
Być może wyjdę na idiotkę i cnotkę, ale to dla mnie naprawdę nowe uczucie. Poza tym jego dłonie są takie zimne, a ja nie lubię zimnych dłoni.
Kiedy zaczął podnosić powoli moją koszulkę, to opamiętałam się i odsunęłam od niego. Popatrzył na mnie zdezorientowany, a ja spuściłam głowę. Czułam się głupio. Pewnie inne od razu wskakiwały mu do łóżka, ale ja tak nie potrafię. Na myśl o nim i jakiejś dziewczynie w łóżku zrobiło mi się niedobrze i wkurzyłam się, ale nie pokazałam tego.
- Coś nie tak? Zrobiłem coś?
- N..nie.
- To dlaczego przerwałaś?
- Bo ja tak nie umiem.
- Tak, czyli jak?
- Ugh.. wiesz o co chodzi. Wiem, że miałeś tysiące innych dziewczyn i pewnie każda z nich wskoczyła lub wskoczyłaby Ci do łóżka od razu, ale nie ja. Nie umiem tak, przepraszam..
Czuję się jak idiotka. Naprawdę.. Pewnie nie powinnam, ale tak właśnie się czuję.
- Hej, rozumiem. - uniósł mój podbródek. - Będę czekał na Ciebie ile tylko będzie trzeba. Nie musimy się śpieszyć. Chodź - usiadłam mu na kolanach i wtuliłam się w niego, jak w dużego misia.
Głaskał moją głowę i plecy i tak w kółko.
- To, że tak nie umiesz czyni Cię wyjątkową. Masz do siebie szacunek i podziwiam Cię za to, kochanie.

*Jakiś czas później*

Wracam właśnie z zakończenia szkoły. W ostatnim czasie ciągle zakuwałam do egzaminu. I chyba się opłacało, bo zdałam z bardzo dobrym wynikiem. Cieszę się ogromnie z tego, ze mi się udało. Akademia była fajna, podobała mi się. Wszyscy nauczyciele zrobili się mili i w ogóle.
Pani od matematyki nawet się popłakała. Uwielbiam tą kobietę. Jest moją ulubioną nauczycielką, a raczej była, bo już nie będzie mnie uczyć.
Po drodze wstąpiłam do sklepu i kupiłam sobie kawę w puszce. Po wyjściu od razu zaczęłam ją pić. Zimna i pyszna - idealna.
Wróciłam do domu i położyłam się na łóżku. Jestem dorosła, skończyłam szkołę. Czuję się dziwnie, bo jutro nie będę musiała iść na lekcje ani nic. Takie trochę wieczne wakacje. Ale ja chcę iść na studia, więc nie takie wieczne.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, Diano.
Minęłam starszą kobietę i poszłam na swoje piętro. Przekręciłam klucz w zamku i weszłam do środka. Odwiesiłam torebkę na haczyk i ściągnęłam buty. Przebrałam się ze stroju galowego w jakieś luźne dresy i szary t-shirt. Rozłożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Zaczęłam - standardowo - oglądać Przyjaciół.

Jakieś dwa odcinki przeleciały bardzo szybko. Jest po piętnastej, a mi się chce spać. Tak nie może być. Chociaż w sumie.. może. Ktoś dzwoni. Odebrałam nie patrząc na wyświetlacz. Jestem coraz bardziej leniwa.
- Halo? - ziewnęłam.
Jest źle. Serio, nigdy jeszcze nie ziewałam o tej godzinie. No chyba, że na lekcji, bądź przerwie. Ale nie leżąc na kanapie okryta kocykiem w białe groszki.
- Hej, słońce. Co robisz?
- Hej, Harry. Leżę na kanapie. Skończyłam szkołę!
- Wiem. Jestem taki dumny. - powiedział płaczliwym głosem, ale słyszałam wyraźnie jego rozbawienie.
- Ha, ha. Dupek.
- Nie dupek. Moje korepetycje się opłaciły. - odparł dumnie.
- Nie moja wina, że nienawidzę fizyki. Pff.
- Nie Pffuj mi tu.
- A ty? Co robisz?
- Idę na zajęcia.
- Aa. Zazdroszczę Ci tych studiów.
Selfie
- Pomogę Ci znaleźć dobrą uczelnię.
- Nie. Sama znajdę.
- Zaborcza, jak zawsze. Muszę kończyć, kocham Cię. I nie przeleż całego dnia na kanapie!
- Tak bardzo zabawny. Też Cię kocham, miłych zajęć.

Rozłączyłam się i odłożyłam telefon. Chwilę potem znów go wzięłam i weszłam na Instagrama. W końcu selfie musi być, co nie? Plus kilka hashtagów i gotowe. Wiem, jestem taka fajna. Co ja gadam, jestem ostatnio jakaś dziwna.
Żeby tylko ostatnio..
Ubrałam strój do biegania. Tak, biegam. Włożyłam białe słuchawki do uszy i wyszłam z domu. Włączyłam jakąś piosenkę do biegania i ruszyłam z treningiem. Ponad piętnaście minut później zaczęło padać. Ja to mam szczęście. (Sarkazm.)
Zaczęłam szybko biec, schowałam się pod ogromnym drzewem, które w tym momencie dawało mi schronienie. Dziękuję Ci Boże, za drzewa!
- Bieganko?

Podskoczyłam wystraszona. Złapałam się za serce i oddychałam ciężko.
- Oszalałeś?! - powiedziałam nadal dysząc po biegu.
- Nie. Cześć Diana.
- Cześć Taylor. I nie strasz mnie więcej.
- Okej, okej.
Przestałam opierać się o kolana i wyprostowałam się. Dotarło do mnie, że stoimy strasznie blisko siebie. Za blisko. Zmókł. I to bardzo, jest cały przemoczony. Nie tak, jak ja, ale też dosyć mocno.
- Coś nie tak?
- Wyglądasz seksownie, kiedy jesteś mokra.

CO? Chyba się przesłyszałam. Zrobiłam wielkie oczy. Miałam ochotę go spoliczkować, ale się powstrzymałam. Oddychaj Diana, oddychaj. Patrzyłam na chłopaka, który przygryzał wargę i patrzył się na mnie jak gdyby nigdy nic.
- Przepraszam, co?
- Seksownie, wyglądasz seksownie. To coś złego?
- Przestań tak na mnie patrzeć.
- Jak?

- Właśnie tak!
- Ej, ślicznotko.. wyluzuj, mała.
- Mała, to jest Twoja pała.
Nie wierzę, że to powiedziałam.
- A chcesz się przekonać? - oblizał usta.
- Ugh.. jesteś obleśny. - powiedziałam i zaczęłam odchodzić w przeciwną stronę.
- Gdzie uciekasz, kochanie?
- Nie nazywaj mnie tak.
- No ej.. Zabawmy się.
- Odwal się ode mnie!
- Lecisz na mnie, widać to.
- Nic do Ciebie nie czuję.
- Jeszcze zobaczymy maleńka. - powiedział i odbiegł.

___________
Hey, hi, hello!
Napisałam! W końcu napisałam ten rozdział. Nie miałam pomysłu, a szkoła zabiera mi czas. Ale napisałam. Była większa przerwa niż zwykle, ale jest wrzesień i teraz już rozdziały nie będą pojawiały się codziennie, a co kilka dni. Może 2-3 nie wiem, naprawdę nie wiem. Nie potrafię tego ocenić.
Jeśli Wam się podoba, to komentujcie. Jeszcze jedna sprawa:
Jeśli zmieniacie usery (Twitter), to napiszcie nowy w komentarzu/na Twitterze jeśli chcecie być dalej informowani o nowych rozdziałach.
 #odliczaniedokońcarokuszkolnego
294 dni.
Stare, ale nadal mega. :D ↓

9 komentarzy:

  1. Aaaaa. TAYLOR :D :D :D :D BOZE XDDD
    MALA TO JEST TWOJA PALA. HAHAHAhahah. Leje xdd

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział!
    Ten Taylor xdd
    Boziu czekam na następny ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny niesamowity rozdział. Czekam na więcej i cieszę się, że Diana się oparła Harremu i nie pozwoliła na dalej. Skoro ją zdradzał po pijaku. Jeszcze nie okazał się na tyle żeby mogła go nazwać swoim chłopakiem. Myślę, że on powinien być dla niej wsparciem a nie już tylko seks. Diana ma uczucia. A ten tylko yhm *wiadomo*. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział! Harry kurde jaki szybki. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuuu Taylor! Czekam na kolejny rozdział!

    @moreofyou_baby

    OdpowiedzUsuń
  6. Taylor jaki zaborczy :(
    Czekam na następny ♡
    #sowa

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny rozdział, który jest hsjdkssbowjeiehehsnduejjshdhjsjhdhd <333 i moim zdaniem Diana powinna dać trochę dystansu do Harrego. On kurde chce ją przeleciec itp.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmm. Harry <3 A ten Taylor xdd :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha i ta końcówka xd. Czekam na next @zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń