wtorek, 9 września 2014

Rozdział dwudziesty dziewiąty.

- Wesołych świąt.
- Wesołych świąt.
Zaczęłam jeść potrawę i uśmiechałam się tak do końca. Potem otworzyliśmy prezenty. Ja, mój tata i mama. Taka nasza trójka i pomimo to była świetna zabawa. 
Oglądaliśmy świąteczne komedie, słuchaliśmy piosenek i naprawdę miło spędziliśmy tę noc. A i prezenty się im spodobały. Powiedzieli, że trafiłam w dziesiątkę. Swojego nie otworzyłam, bo byłam zmęczona i od razu zasnęłam.
Następnego dnia to zrobiłam i myślałam, że zbiję szyby swoim piskiem. Dostałam kluczyki od samochodu i wykupiony karnet na zdawanie prawka. 
Ciesze się, jak jeszcze chyba nigdy.Teraz tylko zdać. Założyłam mój ulubiony sweterek na święta, jasne rurki i trampki. 
Zeszłam na dół na śniadanie. Potem umyłam zęby i pomogłam w ogarnięciu domu. Po piętnastej pojechałam z rodzicami do dziadków od strony mamy. Byłam cała spięta, a brzuch bolał mnie z nerwów. Niepotrzebnie, bo oni okazali się być naprawdę fajnymi i miłymi starszymi ludźmi.
Po powrocie do domu zjedliśmy kolację, którą tak na dobrą sprawę zjedliśmy już u dziadków, ale jestem głodna, więc zjem jeszcze trochę.

- Wesołych Świąt! - pisnęłam do telefonu.
- Dziękuję i wzajemnie, Wesołych Świąt! Jak tam?
- Okej, a tam?
- Dobrze. Właśnie jem ciasto czekoladowe.
- Czyli już się nie odchudzasz i nie niszczysz swojego organizmu?
- Weź no.. To jet ciasto czekoladowe. CZEKOLADOWE, rozumiesz?
- Rozumiem. - zaczęłam się śmiać.
- Jak tam z Harry'm?
- Oh..
- Jezu znowu zadałam pytanie w nieodpowiednim czasie, ugh.
- Spokojnie.. My po prostu zrobiliśmy sobie przerwę.
- Wiesz, że takie przerwy rzadko kończą się dobrze?
- Skąd to wiesz?
- Z autopsji..
- Oh.. Zostawmy ten temat. Chciałabym się spotkać.
- Ja też.. Szczerze, to ja jeszcze nie doszłam do siebie po moich urodzinach.
- Nie przypominaj, wtedy tak dużo wypiłam. A to wszystko przez Ciebie.
- Oj tam, oj tam.. Lubię pić, więc ty też musisz ze mną pić. Prawo dżungli.
- Chyba czegoś Ci dolali do tego ciasta.
- Podobno jest tu jakiś likier i rum, czy coś.
- I nagle wszystko stało się jasne.
- Przestań mówić tym głosem tej babki z reklamy.
- Puszcza, to teren, w którym żyj
- Skończ!
- Dobra, już.

*1 stycznia*
Dni mijały, a ja praktycznie nie wychodziłam z pokoju i siedziałam zdołowana. Myślałam, ze jestem na tyle silna, aby go zostawić, ale nie jestem.
Myślę o nim cały czas, myślę o tym, czy żyje, co robi, czy jest sam, czy z kimś, cz mnie jeszcze kocha, czy kiedykolwiek kochał. Takie myśli nie dają mi spokoju od kilku dni. Ciągle boli mnie głowa, chyba mam też migrenę. Depresja, to chyba za mocne słowo.
Na pewno jestem bardziej zamknięta w sobie. Czuję się, jak szczur w klatce. Dzisiaj wróciłam do swojego mieszkania i nie robię nic. Samochód na razie jest u rodziców. Muszę zdać egzamin, ale chęci brak, organizacji brak, wszystkiego brak. Chęci do życia brak.
Nie zadzwoniłam do niego ani razu, ale jeśli nie zrobię tego teraz, to chyba nigdy nie zdecyduję się na dalszy krok. Chwyciłam telefon i wykręciłam numer. Jeden sygnał, drugi sygnał, trzeci sygnał i nic.
- Halo? - usłyszałam zaspany głos.
- Obudziłam Cię?
- Właściwie, to tak, ale to nic wielkiego. Coś się stało?
- Przepraszam.
- Za co?
- Za wszystko, za to, że Cię zostawiłam, za to, że.. Ugh! Myślałam, że dam radę bez Ciebie wytrzymać, ale nie mogę. Nie potrafię. Jestem słabą, skończoną idiotką. Bardzo mi na tobie zależy i nie chcę się już więcej kłócić.Proszę Cię nie rań mnie już więcej, bo moje serce tego nie wytrzyma, ja tego nie wytrzymam. - mówiłam płacząc do słuchawki.
- Diana nie płacz. Będę za jakieś dwie i pół godziny. Pa.
- Ale.. - rozłączył się.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać.

Siedziałam na łóżku i trzymałam na kolanach poduszkę mokrą od łez. Dobrze, ze nie mam makijażu, bo z białej poszewki zrobiłaby się czarna. Uspokoiłam się trochę, ale kiedy usłyszałam pukanie, serce podskoczyło mi do gardła.
Powoli wstałam i podeszłam do drzwi. Otwarłam je i zobaczyłam chłopaka, a raczej już mężczyznę przez którego moje życie bardzo się zmieniło.
Jego włosy były rozczochrane i rozwiane na wszystkie strony świata. Oddech niespokojny i bardzo nierówny zupełnie tak, jakby przed chwilą biegł. Zielone oczy, które wpatrywały się we mnie spod wachlarzu jego czarnych i gęstych rzęs przeszywały mnie na wylot, a spierzchnięte i wysuszone usta były lekko rozwarte.
Wyglądał pięknie. On jest bardzo przystojny. Staliśmy tak przez chwilę przed sobą próbując unormować oddechy. Kiedy nam to wyszło, to nie wiedziałam co dalej robić. Oparłam brodę o swoje prawe ramię,a  on wszedł do mieszkania i mnie przytulił przy okazji zamykając za sobą drzwi.
Wtuliłam się w niego bardzo, bardzo mocno, a on podniósł mnie do góry i objęłam jego biodra nogami. Całował moją szyję,c o było bardzo przyjemne, a ja byłam nareszcie szczęśliwa. Pocałował moje usta, a ja zachłannie wpiłam się w jego miękkie i zimne wargi.Trochę śniegu z jego włosów spadło na moją twarz, przez co zachichotałam, a on cmoknął mój nos.
- Tęskniłem.

___________________________________________________
Odpuszczam Wam komentarze, bo wiem, że jest rok szkolny i tak dalej.
Ale byłoby mi miło gdybyście komentowali. :D

12 komentarzy:

  1. Nadrobiłam zaleglości w rozdziałach i ajndksanzndk
    Nie chce końca ;_;
    @NIallfollowsme

    OdpowiedzUsuń
  2. Jabadabaduuu. ♡ Są razem ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział! Czekam na kolejnyy! 💕

    @moreofyou_baby

    OdpowiedzUsuń
  4. No super rozdział! Czekam na next @zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny niesamowity rozdział. To nie ona powinna go przepraszać tylko on!
    #sowa

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na następny ♡.
    Cieszę się, że są razem. @dyaraconnor

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo, cudo, cudo! *O*
    mozesz mnie dodac do informowanych? @littledancer99

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego one sa takie krótkie ;--;

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudoooo *.*Czekam na więcej i częściej ♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny, naprawde :D ale musialas skonczyc w takim momencie? czekam na wiecej!
    @littledancer99

    OdpowiedzUsuń